BAJKA O WRÓŻCE BRUDASÓWCE

Izabela Degórska

fragment

/.../  Pewnego wieczora, kiedy dzieci próbowały zasnąć w swoich łóżeczkach, nagle w ciemności coś zabłysło. Przestraszone, schowały się pod kołdry. Chwilę cichutko tam drżały, ale ciekawość okazała się silniejsza od strachu. Wystawiły więc noski i ujrzały unoszącą się w powietrzu niezwykłą postać. Ubrana była w podartą i poplamioną sukienkę, miała zmierzwione tłuste włosy, a w ręce trzymała kawałek ułamanego kija. W uśmiechu szczerzyła do nich połamane, czarne zęby.

- Hej, brudaski kochane! Czemu się chowacie? Jestem wróżka Brudasówka i przybyłam spełnić wasze największe marzenie! – zaszczebiotała, a wraz z jej głosem przyleciał do dzieci jej nieświeży oddech.

Zdumione, usiadły na swoich łóżeczkach.

- Wróżka Brudasówka? – spytał Krzyś. – Nigdy nie słyszałem o takiej wróżce.

- Ale ja wiem o was wszystko. Od dawna się wam przyglądam i uważam, że jesteście najwspanialszymi dziećmi na świecie. Nie macie tego obrzydliwego nawyku mycia rąk, nie niszczycie sobie zębów pastą i nie marnujecie dzieciństwa na głupie sprzątanie pokoju. To takie rozsądne.

- Tak? – ucieszyła się Dorotka. – Też tak zawsze uważałam, szkoda tylko że mama myśli inaczej. Ciągle na nas narzeka.

- Rozumiem twoje zmartwienie, maleńka. – Brudasówka sfrunęła na łóżko Dorotki. – A ponieważ serce mi się kraje, kiedy cierpią takie cudowne dzieci, postanowiłam wam pomóc. Tylko ja mogę to zrobić. – Wróżka walnęła się w pierś, aż zadudniło, a z rękawa wyskoczyła jej stonoga.

- Naprawdę? Możesz zaczarować, że nie będziemy musieli się kąpać, czesać, myć rąk ani sprzątać? – dopytywał się Krzyś.

- O tak, jestem przecież prawdziwą wróżką! Znam taki czar, który sprawi, że nic z tych paskudnych rzeczy nie będziecie  musieli robić. Nawet zakładać czystych ubrań. I to przez cały tydzień!

- Nie, mama na pewno się na coś takiego nie zgodzi – kategorycznie stwierdziła Dorotka.

Ale wróżka już zaczęła rzucać zaklęcie, machać kijkiem i podskakiwać w powietrzu. To ostatnie nie było akurat przyjemne, bo strasznie śmierdziały jej skarpetki. Kiedy skończyła, rzekła:

- Już!

- Ale co: „już”? Przecież nic się nie zmieniło – zdziwiła się Dorotka.

- E, nic nie zrozumieliście – zdenerwowała się wróżka. – To działa zupełnie inaczej. Ten czar sprawia, że nikt nie zobaczy u was brudu, choć byście byli nie wiem jak umazan – dzieci podskoczyły zdumione na łóżeczkach – ani bałaganu, choćby usiadł w waszym pokoju na stercie śmieci! Czy to nie cudowne?

- Nie, to niemożliwe! To zbyt piękne, żeby mogło być prawdziwe – wołały zachwycone.

- Jeśli wytrzymacie tak cały tydzień, rzucę na was porządny czar, który będzie trwał cały miesiąc. Pomyślcie – tyle czasu bez tego głupiego szorowania!

- Oj tak, tak!

- Ale pamiętajcie, nie wolno się wam myć ani sprzątać, ani zakładać czystych ubrań. Inaczej czar pryśnie!

I znikła. /.../


POWRÓT DO
STRONY GŁÓWNEJ