INTERMI¦

Izabela Degórska

WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE
© pod opiek±  ADiT
wystawienie sztuki wymaga uzyskania licencji
agencja@adit.art.pl


Dostęp do bezpłatnego eksploatowania tekstu został wycofany.


Występuj±

MAŁY MI¦
TATA MI¦
NIETOPERZ
LISICA
ZAJˇCZEK
ZAJˇC
oraz
SZE¦Ć ZAJˇCZKÓW
WIEWIÓRKA I WIEWIÓRECZKA



Prolog.

Proscenium. Ogromny Nietoperz rozkłada czarny parasol, zakłada czarne okulary, czarne rękawiczki i otwiera drewnian± skrzynkę pełn± sznureczków. Co¶ w niej sprawdza. Kiedy mówi, wydaje ¶wiszcz±ce dĽwięki, jakby co¶ wci±gał.

NIETOPERZ   
Fy, fy, fy, fantastyczne miejsce! Dobra, kogo my tu mamy. Zaj±ce. Eee… kto by chciał zaj±ce. Jelenie. Nie. Zbyt pospolite. Fiefiórki. Odpada. Lisy. Eee, pefnie zapchlone. Misie. O! Misie s± o key. Trendy. Sfłaszcza malutkie, okr±glutkie misiaczki, fy, fy, fy! Aż chciałoby się je schrupać! Ha!


Scena 1.
Wieczór. Jaskinia misiów. Tata Mi¶ pokazuje Małemu Misiowi drewnian± skrzynkę, z której wystaje długi sznurek. Skrzynka stoi płaskim dnem do widowni, jak telewizor.

TATA MI¦   
Widzisz Michasiu? To nasz nowy intermi¶. Tym sznurkiem płyn± wszystkie informacje do misiów na całym ¶wiecie. Twój tata jest bardzo ważnym misiem, który wszystko wie o jagodach. O jagodach na całym ¶wiecie.

MAŁY MI¦   
Aha.

TATA MI¦    
To najnowszy model, nowocze¶niejszego już nie ma. Spójrz na te sznureczki. Poczwórny splot.

MAŁY MI¦    
Sznureczki jak sznureczki.

TATA MI¦    
A obudowa? Dębina, trzykrotnie heblowana. Mocne, co?

Mały Mi¶ ziewa.

TATA MI¦    
Ty jaki¶ dziwny jeste¶. Inne dzieci wszystko by dały, by móc chociaż chwilkę popatrzeć na intermisia, a ty… Powiniene¶ się wreszcie do niego przekonać. To twoja przyszło¶ć. Jak będziesz duży, też będziesz godzinami siedział przy intermisiu.

MAŁY MI¦   
Ja? A po co?

TATA MI¦   
Syn tak ważnego misia jak ja, też kiedy¶ będzie ważnym misiem. Kto wie, może będziesz zarz±dzał, hmm… na przykład jeżynami? Taak, rynek jeżyn to jest to.

MAŁY MI¦   
Przecież ja nie lubię jeżyn.

TATA MI¦   
To nie ma nic do rzeczy. Globalny las, nowe perspektywy, to się liczy, a nie, czy lubisz jeżyny, czy nie. A tu wszystko masz na wyci±gnięcie sznurka. No, a teraz już idĽ.

MAŁY MI¦   
Ale obiecałe¶…

TATA MI¦   
Co znowu?

MAŁY MI¦   
Że się ze mn± pobawisz.

TATA MI¦    
Ależ synku, jestem bardzo zajętym misiem. Kiedy indziej.

MAŁY MI¦   
Tato!

TATA MI¦    
Muszę pracować i na słodkie maliny, i na twój nowy tornister, i na mnóstwo innych rzeczy.

MAŁY MI¦    
Ale po co nam tyle tego? Wolę, kiedy idziesz ze mn± na spacer.

TATA MI¦    
Bzdury!

MAŁY MI¦    
Dojrzały już orzechy.

Tata Mi¶ zajęty jest już prac± przy intermisiu. Zerka w skrzynkę i poci±ga za stercz±ce z niej sznureczki. Kiedy to robi słychać nieprzyjemny dĽwięk.

MAŁY MI¦    
S± pyszne.

TATA MI¦    
Kupię lepsze. Kanadyjskie.

MAŁY MI¦    
To te z naszego lasu niedobre?
TATA MI¦    
Te zagraniczne s± najwyższej jako¶ci. I tak ładnie zapakowane.

MAŁY MI¦    
Wolę takie w łupince. I żeby były prosto z drzewa.

TATA MI¦    
Dziecko drogie, wybrzydzasz, naprawdę wybrzydzasz. Za moich czasów nie mogłem je¶ć takich frykasów. Pół dnia musiałem siedzieć z twoim dziadkiem na drzewie, żeby podebrać trochę miodu. A dzi¶? Masz w spiżarni cał± półkę słoików – i miód lipowy, i rzepakowy i…

MAŁY MI¦    
Ale fajnie, też bym tak chciał!

TATA MI¦    
To idĽ do spiżarni. No, zmykaj.

MAŁY MI¦    
Ale ja bym też chciał siedzieć pół dnia na drzewie z tat±.

TATA MI¦    
Zawracanie głowy.

MAŁY MI¦    
Tatusiu…

TATA MI¦    
Co znowu.

MAŁY MI¦    
Czy to prawda, co mówił pan Zaj±c?

TATA MI¦    
A co on takiego mówił?

MAŁY MI¦    
No że ty wcale nie umiesz wspinać się po drzewie.

TATA MI¦    
Co? Że niby ja…? I tak tobie o tym mówił?

MAŁY MI¦    
Nie, on powiedział Hyckowi, swojemu synkowi, a on mnie.

TATA MI¦    
I co ty na to?

MAŁY MI¦    
Hycek dostał w nos. Nie będzie gadał na mojego tatusia.

TATA MI¦    
Brawo. Bardzo dobrze. Takich łobuzów to trzeba… To znaczy… Nieładnie synku, nie wolno się bić z dziećmi w szkole.

MAŁY MI¦    
Więc to prawda?

TATA MI¦    
Prawda, nie wolno się bić.

MAŁY MI¦    
Kiedy ja nie o tym. To nie potrafisz włazić po drzewie?

TATA MI¦    
Co za bzdury! Wszystkie misie doskonale właż± po drzewach A twój tatu¶ – najlepiej.

MAŁY MI¦    
Wiedziałem! I wiesz co?

TATA MI¦    
Co znowu?

MAŁY MI¦    
Wszystkim pokażesz! Aż im pyszczki poopadaj±, kiedy zobacz± jak się wspinasz.

TATA MI¦    
Iii, przez ciebie sznurek mi się popl±tał. Teraz już sam nie wiem, czy te sto kobiałek jest z Czarnolasu, czy ze Schwarzwaldu.

MAŁY MI¦    
Ale tak sobie my¶lę, że może jednak byłoby lepiej, gdyby¶ trochę poćwiczył. No wiesz, będzie cały las. Jakby co, to byłoby wstyd.

TATA MI¦    
O czym ty znowu opowiadasz?

MAŁY MI¦    
No, że będziesz się ¶cigał. Z wiewiórk±. Kto szybciej wlezie na czubek tej wielkiej sosny.

TATA MI¦   
Na sam czubek?

MAŁY MI¦   
Aha. Jutro, przy całym lesie. Cieszysz się?

TATA MI¦    
Hm… jakby to rzec… Mam się ¶cigać z wiewiórk±? Przecież jestem misiem. Misie ¶cigaj± się tylko z misiami.

MAŁY MI¦    
A z wiewiórkami nie?

TATA MI¦    
Z wiewiórkami nie.

MAŁY MI¦    
Nawet takimi małymi i… i… kulawymi?

TATA MI¦    
Co ty opowiadasz, po co miałbym się ¶cigać z kulaw± wiewiórk±?

MAŁY MI¦    
No w tych zawodach. Będ± wszyscy rodzice. W biegu na przełaj startuj± zaj±ce, w ¶cinaniu drzew – bobry, w kopaniu jam – borsuki, no a dla ciebie zostało tylko wspinanie.

TATA MI¦   
A od kiedy to w szkole zmagaj± się rodzice? Skoro to szkoła, niech startuj± dzieciaki!

MAŁY MI¦   
Ależ tato, przecież to ty… ty wymy¶liłe¶.

TATA MI¦   
Ja?!

MAŁY MI¦   
No, na ostatniej wywiadówce. Żeby doro¶li zaczęli te zawody…

Tata Mi¶ osłupiały z trudno¶ci± sobie przypomina.

TATA MI¦   
Żeby dać przykład… rozleniwionej… młodzieży… co woli… siedzieć… przy… przy…

MAŁY MI¦   
Intermisiu.


Scena 2.   
Misie id± przez las. W oddali pojawia się Nietoperz, który ¶ledzi ich przez pewien czas.

MAŁY MI¦    
A po co my tak daleko idziemy? Nie możesz ćwiczyć bliżej domu? Już mnie łapki bol±.

TATA MI¦    
No dobra, tu będzie w sam raz.

MAŁY MI¦    
Ale tu nie ma ani jednej sosny.

TATA MI¦    
Nie szkodzi. Mój trening tego nie wymaga.

Staj± pod drzewem.

TATA MI¦   
Więc powiadasz dzisiaj?

MAŁY MI¦   
Dzisiaj. Fajnie, prawda?

TATA MI¦   
Zobacz, czy nikt tu się nie kręci.

MAŁY MI¦   
Tutaj? Głębiej w las nie można wej¶ć.

TATA MI¦   
No, no. Hm… Wiesz. Wolałbym, żeby nikt nie patrzył. Trochę czasu już minęło, kiedy… no… tego…

MAŁY MI¦   
Kiedy ostatnio siedziałe¶ na drzewie.

TATA MI¦   
Wła¶nie. I forma… jakby nie ta. Ale kiedy¶, ho, ho!, właziłem tak szybko, że kora nie nad±żała spadać.

MAŁY MI¦   
Jej. Pokaż, pokaż jak.

Tata Mi¶ robi mał± rozgrzewkę. Potem powoli wspina się na drzewo.

TATA MI¦   
Na wszystko przyjdzie czas. Wiesz co teraz robię? Rozgrzewkę. Rozgrzewka jest bardzo ważna. Na pocz±tek trzeba wej¶ć powolutku… powolutku… I niezbyt wysoko. Mię¶nie się rozgrzewaj± i s± takie mocne. Uh, takie silne!

MAŁY MI¦    
Rzeczywi¶cie powolutku. A nie możesz robić takiej trochę szybszej rozgrzewki? Bo wiesz, jakby co, to zanim dojdziesz na górę, to wiewiórki zd±ż± trzy razy…

TATA MI¦    
Wiewiórki, wiewiórki. Czy ja jestem chociaż trochę podobny do wiewiórki? Misie maj± inn± technikę. Nie skacz± po gałęziach jakby je pchły gryzły, tylko dostojnie się wspinaj±. Oczywi¶cie potrafi± robić to też dużo szybciej. Ale dopiero po rozgrzewce. Dzięki niej…

MAŁY MI¦   
…przegonisz wiewiórkę. Wiedziałem. Już się nie mogę doczekać. Wiesz co, tato? Jeste¶ superastym niedĽwiedziem, po prostu najszybszym misiem na ¶wiecie. Nie każdy mi¶ potrafi przegonić wiewiórkę, no nie?

TATA MI¦   
Tylko dlaczego mam gonić wiewiórkę? Nie było innych misiów?

MAŁY MI¦   
Nie.

TATA MI¦   
A… a… pan Brunatny?

MAŁY MI¦   
Musiał wyjechać na delegację. Szkoda, prawda?

TATA MI¦   
Cwana bestia. Więc tylko wiewiórka powiadasz… Hmm… A w ogóle to czemu ona jest kulawa?

MAŁY MI¦   
Pani Kitka zrobiła sobie co¶ w łapkę. Od rana ma zabandażowan±. Taki pech. Nawet nie wiadomo, czy wystartuje.

TATA MI¦   
Rzeczywi¶cie pech. I że tak nagle, przed zawodami.

MAŁY MI¦   
Pewnie nie robiła rozgrzewki.

TATA MI¦   
Taak, przed zawodami różne rzeczy się zdarzaj±.

MAŁY MI¦    
A jakie?

TATA MI¦    
Na przykład kontuzje. Wtedy… O, wtedy zawodnik nie może… Nie może!

MAŁY MI¦    
To niedobrze, prawda?

TATA MI¦    
Oczywi¶cie. Po prostu pech.

MAŁY MI¦    
I jak, rozgrzałe¶ się już?

TATA MI¦    
Ha! Co¶ czuję, że wcale nie muszę już ćwiczyć.

MAŁY MI¦    
Jak to?
Tata Mi¶ złazi z drzewa, otrzepuje futro i wyraĽnie wraca mu dobry humor.

TATA MI¦    
To mi wystarczy. Jestem w wy¶mienitej formie.

MAŁY MI¦    
To pokaż mi wreszcie jak szybko się wspinasz.

TATA MI¦    
A, to. Kiedy indziej.

MAŁY MI¦    
Oo. My¶lałem… Ale pokaż mi, proszę!

TATA MI¦    
Nie, nie. Wracamy.

MAŁY MI¦    
Już? To po co tu szli¶my? Tak głęboko w las?

TATA MI¦    
Taki mały rekonesans. Ale wieczorem mogę pokazać ci symulację włażenia na drzewo. Nasz nowy inter…

MAŁY MI¦    
Tato! Kiedy ja chcę, żeby¶ pokazał mi naprawdę. Tutaj.

TATA MI¦    
Proponuję kompromis.

MAŁY MI¦    
Czy od tego kom… kom… postu… zobaczę wreszcie, no wiesz?

TATA MI¦    
Jak kora nie nad±ża… Hm… Pokażę ci jak szybko… to znaczy znacznie szybciej niż poprzednio… wchodzę na drzewo. A w domu, dzięki symulacji, zapoznasz się dokładnie z t± najnowsz± technik± niezwykle szybkiego wchodzenia na drzewo. To jak?

MAŁY MI¦    
Dobrze. Czy to wła¶nie jest ten kom…

TATA MI¦    
Kompromis?

MAŁY MI¦    
Wła¶nie.

TATA MI¦    
Dokładnie to. Zatem… Cóż… Mię¶nie rozgrzane. Drzewo jest. Kora taka jakby nie bardzo.

MAŁY MI¦    
Niedobra?

TATA MI¦    
Eee… Nie za bardzo. To nie sprzyja pokazowi. Ale słowo się rzekło. Zaraz zaczynam. (robi jeszcze skłon) Raz i dwa. Raz i dwa. Tylko nie mrugaj.

MAŁY MI¦    
Dlaczego?

TATA MI¦    
Sam się przekonasz.

Tata Mi¶ chowa się za drzewo i podskakuje w miejscu.

TATA MI¦    
Już.

MAŁY MI¦    
Co, już?

TATA MI¦    
Aaa, mówiłem. Mówiłem „nie mrugaj”.

MAŁY MI¦    
Mówiłe¶.

TATA MI¦    
A mój synek co? Mrugn±ł. Mrugn±ł i przegapił.

MAŁY MI¦    
Ja? A co?

TATA MI¦    
No jak wlazłem i zlazłem. Gdyby była inna kora…

MAŁY MI¦    
To co?

TATA MI¦    
Poznałby¶ po korze. Wła¶nie zaczęłaby spadać.

MAŁY MI¦    
Jej, naprawdę?

TATA MI¦    
Noo…, to prawdopodobne.

MAŁY MI¦    
Wiesz tato, ty po prostu jeste¶ najszybszym misiem na ¶wiecie.

TATA MI¦    
Dlatego lepiej pokażę ci w domu tę symulację. W zwolnionym tempie.

Wracaj±.


Scena 3.
Misie id± przez las. Tata Mi¶ ma obwi±zan± łapę chust±, któr± przedtem miał na szyi.

MAŁY MI¦    
Taki obciach. Taki obciach!

TATA MI¦    
Ależ synku, żaden obciach, po prostu wypadek. Drobny wypadek.

MAŁY MI¦    
(w±tpi±co) Aha.

TATA MI¦    
Takie rzeczy chodz± po misiach.

MAŁY MI¦    
Aha.

TATA MI¦    
Ale pokibicuję innym rodzicom, no i najważniejsze, pokibicuję tobie.

MAŁY MI¦    
Tylko dlaczego akurat teraz?

TATA MI¦    
Co?

MAŁY MI¦    
No ta łapa. Nigdy wcze¶niej nie było z ni± kłopotów.

TATA MI¦    
O, nie, bardzo często j± tłukłem. Tłukłem, skręcałem i nadwerężałem.

MAŁY MI¦    
Nie zauważyłem.

TATA MI¦    
Teraz, kiedy jestem bardzo ważnym misiem, nie zdarza mi się to tak często, ale w szkole… Oho, w szkole miałem to ci±gle. Po prostu słaby nadgarstek.

MAŁY MI¦    
Moim zdaniem to ty masz bardzo mocny nadgarstek. Nie rozumiem jak mogłe¶ go nadwerężyć przy odganianiu muchy. Nie rozumiem.

TATA MI¦    
Kiedy będziesz starszy, wtedy pojmiesz takie rzeczy. No, jeste¶my.

MAŁY MI¦    
Tato, czy ty widzisz to, co ja?

TATA MI¦    
O la, la. O la, la!

Wkoło dorosłe zwierzęta z zabandażowanymi różnymi czę¶ciami ciała trzymaj± za łapki swoje pociechy. Jest pani Wiewiórka z zabandażowan± łapk± i pan Zaj±c o lasce. W formie s± tylko Lisica z gwizdkiem na szyi i Nietoperz w czarnych okularach. Nietoperz ma rozłożony kramik z symulatorami gier i intermisiami – przeno¶nymi „komputerami”. Kryje się pod czarnym parasolem.

LISICA   
(do Taty Misia) Baryła! Tak się cieszę, tak się cieszę! Kopa lat, no nie? Ale ci bęben urósł.

TATA MI¦
Tak jakby. No i dużo się zmieniło. Na przykład dzi¶ mówi± do mnie NiedĽwiecki.

LISICA   
Ech, szkoła, młodo¶ć. To były czasy, co? Pamiętasz te gniazdo szerszeni? Ale się działo, co?

TATA MI¦    
Hm… Micha¶, idĽ do kolegów.

MAŁY MI¦    
Kiedy to takie ciekawe!

LISICA   
To twój mały? Też taki pękaty. Wykapany tata, mogłam się domy¶lić. I na drzewo to też ledwo…

TATA MI¦    
Micha¶, no…!

MAŁY MI¦   
Tak, tatko?

TATA MI¦
Przecież tu pełno kolegów. Co będziesz z dorosłymi się nudzić.

MAŁY MI¦   
Ale ja wcale się nie nudzę. Wcale. Nareszcie co¶ ciekawego mogę usłyszeć. Tak rzadko mi opowiadasz o tym, jak byłe¶ mały.

LISICA    
O, twój tata to był niezły numer. Na przykład w trzeciej klasie…

TATA MI¦    
To takie stare dzieje, naprawdę nie warto o tym mówisz. Trzeba żyć teraĽniejszo¶ci±. WeĽmy chociażby dzisiejsze zawody.

LISICA    
Zawody? Nie wiem, czy co¶ z tego będzie. Toż to istny pogrom. Sk±d te łamagi? Pożar lasu? Trzęsienie ziemi? Nie wiesz, stary, co się dzieje?

Tata Mi¶ chowa zabandażowan± łapę za siebie.

TATA MI¦    
Eee. Nie wiem, naprawdę sam jestem zaskoczony.

MAŁY MI¦   
Tato, to jednak będziesz startował?

TATA MI¦    
O… o…czywi¶cie.

MAŁY MI¦    
Wiedziałem! To ja biegnę do dzieci! Ale fajnie!

TATA MI¦
Uf, no i poleciał. Taak, kto by pomy¶lał… Ruda wuefistk±. Przecież ci±gle przynosiła¶ zwolnienia. A dzi¶ uczysz gimnastyki.

LISICA    
E tam, takie uczenie. Kiedy¶ to dzieciaki wprost garnęły się do sportu. W piłkę grały, skakały w gumę, rzucały szyszkami do celu. A dzi¶? Iii…

TATA MI¦    
A dzi¶ nie?

LISICA    
Takie garbate jakie¶, nawet łapy maj± dłuższe. I takie wytrzeszczone oczy. Wszystko je nudzi i męczy. A czemu? Przez gapienie się w ekran.

Lisica gwiżdże.

LISICA    
Moi mili, pora zacz±ć zawody. Jak wcze¶niej było ustalone dzisiejsze zmagania zaczn±… doro¶li! (słychać szmer niezadowolenia w¶ród dorosłych) Co my tu mamy, taak. Jako pierwszy punkt programu – kopanie nor na czas.

Lisica rozgl±da się.

LISICA    
Zmiana programu, niestety pan Borsuk nie przyszedł. Nie ma też jego przeciwniczki, pani Fretki.

DZIECIAKI   
Ooo!

LISICA    
Zatem od razu przechodzimy do następnego punktu programu – biegu na przełaj.

Do Lisicy ku¶tyka pan Zaj±c i co¶ jej szepce.

LISICA    
No tak, biegu też nie będzie. Pan Zaj±c jest, sami widzicie… No i Sarenki w ogóle nie przyszły. Odpada też skok w dal i… wy¶cigi w ¶cinaniu drzew.

DZIECIAKI   
OOO!!!

LISICA    
Zatem zostało nam… zostało… Wspinanie na drzewa. Startuj±…

Do Lisicy podchodzi pani Wiewiórka i co¶ jej szepce. Tata Mi¶ niepewnie staje pod drzewem.

LISICA    
Przykro mi, dzieciaki, ale… Same widzicie… Tylko pan NiedĽwiecki się stawił. Wielkie brawa dla niego.

DZIECIAKI   
Co¶ takiego! To s± zawody?
 
NIETOPERZ   
W takim razie zapraszam do mnie! Tu obok na moje zafody! Fy, fy, fy. Sfycięzca dostanie super-hiper ekran! A ja będę fundatorem! Fystarcz± sprafne palce. Przed wszystkimi rozpo¶ciera się cała gama możlifo¶ci – borsuki mog± startofać w skoku w dal, niećfiedzie w ¶cinaniu drzew, a fff… fiefiórki, ha!, f rzucie kłod±!

Wiewióreczka chętnie podchodzi do jego kramu. Reszta dzieci jest zawiedziona.

ZAJˇCZEK   
To nie będziemy nic robić naprawdę? Nawet biegać?

MAŁY MI¦    
Ani się wspinać?

ZAJˇCZEK   
Czy nikt nie zacznie naszych zawodów?

Lisica gwiżdże.

LISICA    
Dosyć. Zawody, to zawody. Skoro już mamy tu eksperta od wspinania, to może nam teraz zademonstruje… Panie NiedĽwiecki, prosimy.

RODZICE   
Tak, niech demonstruje! To będzie bardzo ciekawe. Czekamy!

MAŁY MI¦   
Tato, pokaż im! No. Proszę.

TATA MI¦    
Hm… ale to… może nie będzie takie bardzo szybkie.

MAŁY MI¦    
Nie szkodzi. Wiesz, tatko? Dla mnie i tak jeste¶ najszybszym misiem na ¶wiecie.

RODZICE   
Niech pan NiedĽwiecki demonstruje! Czekamy!

TATA MI¦    
W takim razie… włażę! A co mi tam. Przecież jako¶ trzeba zacz±ć te zawody, prawda?

LISICA   
Uwaga… pan NiedĽwiecki zbliża się do sosny, wysuwa pazury… start!

Tata Mi¶ wspina się swym wolnym tempem na drzewo, dzieciaki wiwatuj±.

LISICA   
Co za tempo! Już zbliża się do pierwszego konaru. Czy konar wytrzyma? Wytrzymał! Niesamowite, nasz zawodnik dociera do dziupli. Czy nie wytr±ci go to z tempa? Nie, wspina się dalej. Co za szyk! Jaka elegancja! Styl! Już jest na poziomie trzecim, czwarty, pi±tym… Ale emocje. Jest, jest na czubku! Wiwat! Wiwat pan NiedĽwiecki!

MAŁY MI¦   
Hura! To mój tata. Mój.

LISICA    
Zawody uznaję za otwarte! Baryła, równy z ciebie go¶ć.


Scena 4.
Mały Mi¶ i Zaj±czek demonstruj± swoje medale. Zaj±czek podskakuje uradowany. Przy każdym podskoku woła "bang!"

ZAJˇCZEK    
Bang, bang, bang! Mam siee-dem me-daa-li! Mam siee-dem me-daa-li! I za wy¶cigi, i za wy¶cigi, i za  skok w dal, i za trójskok. Niezły jestem, co?

MAŁY MI¦    
A ten zielony za co?

ZAJˇCZEK    
Za jedzenie kapusty na czas. Mam ¶wietny sprzęt do jedzenia kapusty. (prezentuje ogromne zęby)

MAŁY MI¦    
Dlaczego nie było jedzenia miodu na czas? Jestem w tym naprawdę dobry. Hm, za kapustę. To dlatego zielony?

ZAJˇCZEK    
Nie, tylko mi lody szpinakowe nakapały. Ale jazda, ale czad! Mam siee-dem me-daa… Oj, nie patrz się tak. Już nic nie mówię o moich siedmiu medalach. Zreszt± ty też sobie nieĽle poradziłe¶. Może nie tak wy¶mienicie jak ja, ale zawsze. Bo ja, to siedem me… No.        
To za co s± te twoje? Te skromne, dwa medale?

MAŁY MI¦    
Ten srebrny za wspinanie.

ZAJˇCZEK    
No tak, Wiewiórcia była szybsza.

MAŁY MI¦    
Wiesz, misie maj± zupełnie inn± technikę. Nie skacz± po gałęziach jakby je pchły gryzły, tylko dostojnie się wspinaj±. I dlatego byłem drugi. Poza tym ja robiłem to o wiele dokładniej. Tak powiedział mój tata, a on zna się na wspinaniu najlepiej na ¶wiecie.

ZAJˇCZEK    
A ten żółty?

MAŁY MI¦    
Złoty? O, to zarzucanie kłod±. Fajny, no nie? W rzucie kłod± nikt mi nie podskoczy, ha!

ZAJˇCZEK    
Ale ty silny jeste¶.

MAŁY MI¦    
Prawda? Tata był ze mnie taki dumny. Taki dumny! Powiedział, że jestem najbardziej superastym misiakiem na ¶wiecie.     
                                             
Wchodzi pan Zaj±c.

ZAJˇC   
(do Zaj±czka) A, tu jeste¶. Na nas już pora. Ł±kę czas kosić, mlecz suszyć. Nie ma co marnować całego dnia na głupoty.

ZAJˇCZEK   
Ale…

ZAJˇC   
Żadne ale. Praca czeka. Może mam cię za ucho na ł±kę zaprowadzić?

ZAJˇCZEK    
Ale zobacz: siedem medali. Nikt tyle nie zdobył. Postarałem się.

ZAJˇC   
No dobra, pokaż. Taak. I jeszcze ten. No, zobaczyłem. Idziemy.

ZAJˇCZEK   
Tatusiu… nie cieszysz się? Nic a nic?

ZAJˇC   
Jedzenia z tego nie będzie. Co innego zawody u Nietoperza. Nagrod± jest wielki ekran. Można go potem sprzedać, a za co¶ takiego… o, pełno sałaty, tak, pełno sałaty można dostać. A ty tutaj nogami fikasz jak jaki¶ królik w cyrku.

MAŁY MI¦   
Kiedy Hycek jest najlepszy. Bardzo szybki i skoczny. Nawet Lisica go dzi¶ pochwaliła. Powiedziała, że zaprasza na treningi.

ZAJˇC   
Ładne rzeczy, treningi! Tyle zmarnowanego czasu! Nie, nie, nie. No, zbieraj się, synu.

ZAJˇCZEK   
Ale tato, może chociaż gry zobaczę? Proooszę.

ZAJˇC   
Gry… No dobrze, dzi¶ ł±kę ci odpuszczę, tylko się postaraj. Zobaczymy się w norce. Treningi! Też co¶! (odchodzi)

MAŁY MI¦    
To co, idziemy?

ZAJˇCZEK    
Prawdę mówi±c ja tylko tak…, żeby nie kosić ł±ki. Bo ja tylko raz grałem na intermisiu. Strasznie kiepsko mi szło.

MAŁY MI¦   
Jak się rozegrasz, to aż dym pójdzie z konsoli!

ZAJˇCZEK   
No nie wiem. Wolę wy¶cigi. W tym jestem naprawdę dobry.

MAŁY MI¦    
Może będzie gra z wy¶cigami? 

ZAJˇCZEK    
Z wy¶cigami? Naprawdę? Ojej! Wy¶cigi, wy¶cigi, wy¶cigi! To co, ¶cigamy się do Nietoperza?

MAŁY MI¦   
Chyba wiem, kto będzie pierwszy…

ZAJˇCZEK   
To gazujemy. Gotowi, do startu, start!

Zaj±czek błyskawicznie przybiega do kramiku Nietoperza, Mały Mi¶ biegnie gło¶no sapi±c. Zaj±czek podskakuje przy kramiku. Nietoperza tam nie ma.

ZAJˇCZEK    
Bang, bang, bang! No chodĽ, chodĽ! Czemu tak wolno?

MAŁY MI¦    
Dobre sobie, wolno.

ZAJˇCZEK    
Pograjmy, pograjmy! W wy¶cigi! W wy¶cigach jestem dobry.

MAŁY MI¦    
Uff, za chwilę. ¦ciganie zaj±czka to był zły pomysł.

ZAJˇCZEK    
A gdzie Nietoperz? Chcę grać! Bang, bang, bang!

W głębi sceny pojawia się Nietoperz. Rozgl±da się, czai, skrada.

NIETOPERZ    
Fy, fy, fy, fantastycznie. Po prostu cudofnie! Taki fajny sfierzaczek mi się trafił!

Znienacka wysuwa się zza kontuaru. Zaciera łapki.

NIETOPERZ    
Kogo ja fidzę! Mi¶! Zapraszam, zapraszam serdecznie. Tak się cieszę. ¦liczny misiaczek! Taki milusi! Ti, ti, ti.

MAŁY MI¦    
Dzień dobry, panie Nietoperzu. Przyszli¶my na konkurs. Ja i Zaj±czek.

ZAJˇCZEK    
I zaj±czek! Bang, bang, bang! (podskakuje)

NIETOPERZ    
Zaj±czek? A po co zaj±… No dobrze, może być i zaj±czek. Niech też spróbuje.

ZAJˇCZEK    
Czy s± wy¶cigi? Bo ja najbardziej to bym chciał wy¶cigi. Wy¶cigi! To s±?

NIETOPERZ    
Fy¶cigi? Hm, fy¶cigi… Teoretycznie - tak. Chociaż… jest pefien problem. Rzekłbym problemik. Nic istotnego.

ZAJˇCZEK    
To możemy już grać?

NIETOPERZ    
Praktycznie - nie. Fy, fy, fy. Tutaj, f moim kramiku, mam same starocie. (prezentuje kolejne gry) Ping-pong. Bardzo folny ping-pong. Bardzo, bardzo folny ping-pong. O, i jeszcze farcaby.

ZAJˇCZEK    
Farca… Znaczy się warcaby?! I to wszystko?

NIETOPERZ    
Nic ciekafego, prafda? Nudy. Nikt nie chce w to grać. A fy¶cigi? Zapomnij.

ZAJˇCZEK    
Ooo.

MAŁY MI¦    
Ale przecież sam pan mówił "przed wszystkimi rozpo¶ciera się cała gama możlifo¶ci", "sfycięzca dostanie super-hiper ekran"!

NIETOPERZ    
Fy, fy, fy, tak mófiłem? No tak… Tak mófiłem, bo to prafda. Dla takich fajnych sfierzaczków mam co¶ specjalnego. Fyj±tkofego.

MAŁY MI¦    
Co takiego?

NIETOPERZ    
O, po prostu refelacja. Po pierwsze gry. Najnowsze! Super-hiper-fypasione.

ZAJˇCZEK    
A wy¶cigi tam s±? Wy¶cigi?

NIETOPERZ    
Fy¶cigi? Ba, nie tylko fy¶cigi. Po prostu wszystko to, co najlepsze. To, co najnowsze. To, co naj-mod-niej-sze. Trendy. Na topie. No i te emocje, adrenalina, doskonała zabafa. Po prostu od-jaz-do-fa!

ZAJˇCZEK    
Ale wy¶cigi na pewno s±?

NIETOPERZ    
Czy ty zaj±czku mnie nie słuchasz? Przecież już mófiłem, że s±. No i najfażniejsze…

ZAJˇCZEK    
Och, co, co?

NIETOPERZ    
Prafdzifa nagroda. Super-hiper-bajera ekran! Taaki fielki! Najnofocze¶niejszy! Milion miliardów pikseli! Taaki pilot! Fodoodporny. Taakie gło¶niki! Po prostu aż dech zapiera.

ZAJˇCZEK    
No ale gdzie? Gdzie to jest?

NIETOPERZ    
Nie tutaj. Ale… bliziutko. Bliziuteńko. ChodĽcie tylko za mn±. (dzieci id± za Nietoperzem) Za mn±. F las. Głęboko f las. (do siebie) Gdzie nikt fas nie usłyszy.

W ustronnym miejscu stoi ogromny ekran, a przy nim kilka stanowisk z intermisiami. W głębi przykryte klatki.

NIETOPERZ   
I co?

MAŁY MI¦    
Łaał, ale wielki.

NIETOPERZ    
No to si±dĽcie sobie teraz fygodnie i patrzcie się, patrzcie f ekran.

MAŁY MI¦    
A gra?

NIETOPERZ    
Rzeczyfi¶cie, zapomniałbym, jeszcze gra. O, tu. Doskonała symulacja fłażenia na drzefo. Fersja 3.0.

MAŁY MI¦    
Ee, tata zrobił mi lepsz±.

NIETOPERZ    
Jak to lepsz±? No dobrze, w takim razie spróbujemy co¶ innego. Fy¶cigi.

ZAJˇCZEK    
Ja też chcę, ja też!

Zaj±czek wpycha się przed ekran.

NIETOPERZ    
No nie, katastrofa, przecież z ciebie Zaj±czku po prostu kapie. Prosto na konsolę!

Z aparatury idzie dym.

ZAJˇCZEK    
Ojej, to lody. Przepraszam, jestem taki niezdarny. Tata zawsze tak mówi.

NIETOPERZ    
Fy, fy, fy, nie pofiem, żebym się ucieszył, cały intermi¶ na nic! Ale si±dĽcie w takim razie tutaj, przy drugim stanofisku. I patrzcie się, patrzcie f ekran.

MAŁY MI¦    
A gra?

NIETOPERZ    
No tak, ta gra. Gdzie ja j± mam? Jest. Ufaga, start!
Czemu misiu się fiercisz? Taka fajna gra!

MAŁY MI¦    
Kiedy ja… ja nie umiem…

NIETOPERZ    
Fielkie rzeczy, to nic trudnego. Spójrz, trzeba tak… I tak… Ale wci±ga, co?

MAŁY MI¦    
Bo ja wiem? Tak mi się raczej chce… (ziewa) spaać.

NIETOPERZ    
I w tym rzecz, hi, hi, hi.

Mały Mi¶ nagle zasypia.

NIETOPERZ   
Ale słodko ¶pi. Po prostu ¶liczno¶ci.

ZAJˇCZEK    
Proszę pana, proszę pana!

NIETOPERZ    
Cicho b±dĽ, bo mi misia obudzisz.

ZAJˇCZEK    
Kiedy ja nie wiem…

NIETOPERZ    
Czego znowu nie fiesz?

ZAJˇCZEK    
Bo ta gra ci±gle pyta - chcesz grać? chcesz grać? A ja chcę. Ci±gnę za sznurek, a ona nic.

NIETOPERZ    
Co za fujara. No dobrze, pokażę ci jak zacz±ć, tylko tak nie hałasuj. Trzeba…

ZAJˇCZEK   
(podskakuje) Co trzeba, co trzeba?

Mały Mi¶ budzi się.

MAŁY MI¦    
Eee, kiepska ta gra, nic ciekawego. Tylko takie kółkaaaaa (ziewa) i spiraaale.

NIETOPERZ    
Nie wstafaj! Zaraz ci fł±czę inn±. O, a ta?

MAŁY MI¦    
No nie wiem. Tak mnie głowa boli. I oczy szczypi±. (ponownie zasypia)

NIETOPERZ    
I bardzo dobrze. Wprost fantastycznie.

ZAJˇCZEK    
(podskakuj±c) Proszę pana, proszę pana!

Zaj±czek przewraca pudło z wielkim hukiem. Nietoperz łapie się za głowę. Mały Mi¶ ¶pi.

NIETOPERZ    
Zaj±czku, jeste¶ skacz±c± katastrof±.

ZAJˇCZEK    
Nie chciałem, naprawdę nie chciałem. Ale czy mógłby pan…

NIETOPERZ    
Zaraz kręćka dostanę. Mógłbym, mógłbym. Tylko b±dĽ cicho. Cicho!

Mały Mi¶ gło¶no chrapie.

ZAJˇCZEK    
Bo ta gra wcale nie gra. Tylko miga, miga i miga. Aż mnie od tego swędz± uszka.

NIETOPERZ    
Uszka? Fy, fy, fy. A nie czujesz się ani odrobinę senny?

ZAJˇCZEK    
Nie.

NIETOPERZ    
Nawet tyci? Tyciulek? Tyciu-tyciu-tyciuleczek?

ZAJˇCZEK    
Nie. Tylko te uszka…

NIETOPERZ    
Uszka! Czemu na ciebie to wcale nie działa? No nic, próbuj dalej. Fielki hiper-super-ekran czeka na ciebie.

ZAJˇCZEK    
Jej, zapomniałem. Ekran! Czy mam szansę?

NIETOPERZ    
O tak. Tylko graj. Cicho graj.

Zaj±czek pogr±ża się w grze. Staje się osowiały, potem zasypia. Nietoperz wpycha do klatek Małego Misia i Zaj±czka. Pakuje intermisie i ekran i odjeżdża.


Scena 5.
Tata Mi¶ szuka syna. Zaj±c przygl±da się mu z dezaprobat±.

TATA MI¦
Mii-cha¶! Mii-cha¶! Nie ma. I tu też nie ma! Gdzie go poniosło?  Przecież ma wszystko. I to najnowsze, najdroższe, najlepsze!

ZAJˇC   
Ha, oto efekt nieodpowiedniego wychowania.

TATA MI¦
Nieodpowiedniego wychowania? Panie Zaj±c, czy pan mi co¶ sugeruje?
       
ZAJˇC   
Ja moje zaj±czki trzymam tward± łap±. Nie łaż± po drzewach, nie marnuj± czasu na intermisia i chodz± jak w zegarku. Wiedz±, kiedy jest pora na naukę, na pracę i odpoczynek. Na byle gwizdnięcie wyskakuje cała siódemka. Proszę spojrzeć! (gwiżdże, przed nim karnie ustawiaj± się małe zaj±czki) Łapka! Kasia! Lesio! Wacek! Inga! Krzysio! Hycek! I co?

TATA MI¦   
Tak na moje oko, to ich jest sze¶cioro.

ZAJˇC   
Jak to sze¶cioro? Raz, dwa, trzy, cztery, pięć, sze¶ć… Hycek? Gdzie on jest ? (zaj±czki kręc± głowami) Nie wiecie? Jak to nie wiecie? To wracajcie do zajęć.

TATA MI¦   
Przykro mi to mówić, ale Hycek też zagin±ł.

ZAJˇC   
A kazałem mu wracać prosto do norki po tych grach u Nietoperza. To efekt nieodpowiedniego towarzys… Hm. No.

TATA MI¦   
Panie Zaj±c, to naprawdę nie pora na spory. Trzeba szukać dzieci. A zatem poszli do Nietoperza?

ZAJˇC   
Do Nietoperza. Na gry.

TATA MI¦   
Zatem na co czekamy? Do Nietoperza!

ZAJˇC   
Do Nietoperza!

W miejscu, gdzie rozłożony był kramik.

TATA MI¦    
Nie ma! Nikogo nie ma!

ZAJˇC    
Tylko trawa cała wygnieciona. Sianka z tego to już nie będzie.

TATA MI¦   
Trzeba dokładnie przeszukać teren. Zebrać poszlaki. I zbadać ¶lady.

Szukaj±.

ZAJˇC   
Mam! Papierek po batonie!

TATA MI¦
E, papierek… Och, orzechowy! Mój Micha¶ tu na pewno był! Wszędzie rzuca te papierki, aż mi za niego wstyd. Zatem mamy pierwszy dowód, że dzieci tu były! Szukajmy dalej. Trzeba wszystko przetrz±sn±ć.

ZAJˇC    
Kicn±ć w każd± najmniejsz± dziurę.

TATA MI¦   
Zajrzeć pod każdy krzaczek.

Szukaj±.

ZAJˇC     
Nie, nie, nie. Tu też nic nie ma. No po prostu jakby wymiotło.

TATA MI¦   
O! Jaka¶ dróżka wydeptana… I… Tak, czuję zapach… WyraĽnie czuję Nietoperza i nasze dzieciaki. Idziemy tam!

Miejsce, gdzie był rozstawiony ekran.

TATA MI¦
I co pan na to? ¦lady kół. Jechał tędy wózek. Ciężki wózek.

ZAJˇC    
Kiepska sprawa, coraz bardziej się denerwuję. Aż mi się trzęs± uszy.

TATA MI¦   
Niedobrze. Po pierwsze, bior±c pod uwagę wizualny aspekt zagadnienia… czyli te ¶lady kół… Po drugie, bior±c pod uwagę węchowy aspekt zagadnienia, znaczy się te zanikaj±ce ¶lady zapachowe… I po trzecie, bior±c pod uwagę…

ZAJˇC   
Niech pan się streszcza.

TATA MI¦       
Reasumuj±c, to może sugerować PORWANIE! Zatem czas rozpocz±ć prawdziwe poszukiwania. I zgłosić zaginięcie na posterunku.


Scena 6.
Noc. Jedzie wózek z klatkami. Na klatce Małego Misia wisi kartka z napisem „ZOO”. Mały Mi¶ ¶pi. Zaj±czek upuszcza medale znacz±c drogę. Wreszcie rzuca ostatni.

NIETOPERZ    
Fózek, stać. (wózek staje) Ale technika, co? No, pora nieco rozprostofać skrzydła. Jak słodko ¶pi mój misiaczek. Co za tofar! Tylko co z tym szarakiem? Kto kupi takie co¶?

ZAJˇCZEK   
Nikt mnie nie kupi. Niech mnie pan pu¶ci!

NIETOPERZ   
Czemu nie ¶pisz? Fy, fy, fy. ¦pij.

ZAJˇCZEK   
Po co panu zaj±czek? Hycnę sobie grzecznie w krzaki i będzie po kłopocie.

NIETOPERZ   
Zaj±czek… Taki szary, taki pospolity. Takie - nic. Ale gdyby był biały… Feliksie, jeste¶ wspaniały!

ZAJˇCZEK   
Jak to biały? Nie chcę być biały!

Nietoperz wyci±ga wiadro pełne dymi±cej mikstury, miesza j±. Mały Mi¶ budzi się w klatce.

MAŁY MI¦    
Co się dzieje? Gdzie ja jestem? Hm… niedobrze. Ojojoj… Jojoj. Joj!

NIETOPERZ    
Czemu jojczysz? Pofiniene¶ spać. No, ¶pij.

MAŁY MI¦    
W klatce? Mam spać w klatce? Dlaczego jestem w klatce? Sk±d się tu wzi±łem?

NIETOPERZ    
Tyle pytań, a tylko jeden mi¶. To dla fygody.

MAŁY MI¦    
Kiedy tu wcale nie jest wygodnie. Czy to pan… Niech mnie pan wypu¶ci.

NIETOPERZ    
Niech mnie pan fypu¶ci, niech mnie pan fypu¶ci. Nie. Nie fypuszczę.

MAŁY MI¦    
Ale dlaczego? Chcę do domu!

ZAJˇCZEK   
Uuu, do domu!

NIETOPERZ    
Jeszcze czego, mam inne plany.

Nietoperz wyci±ga Zaj±czka z klatki za uszy. Malec wierzga nogami.

ZAJˇCZEK   
Auć, auć, moje uszy!

NIETOPERZ    
Ale fierzgasz. To dobrze, będzie cię fidać już z daleka.

ZAJˇCZEK    
Ratunku! Pomocy!

MAŁY MI¦    
Och!

NIETOPERZ    
Biedny, mały zaj±czek. Krzyczy, foła i - nic! Po prostu nikt na ciebie nie sfraca ufagi. A fiesz czemu? To dlatego, że jeste¶ taki szary. Ale kiedy pomoczę cię f fybielaczu, będziesz fygl±dał o fiele szlachetniej.

Staje z Zaj±czkiem nad wiadrem.

ZAJˇCZEK    
W… w… wybielaczu? Wypadnie mi futerko!

NIETOPERZ    
Zaraz fypadnie. Fybieli się. Będzie z ciebie ¶liczny biały króliczek. W sam raz do fyci±gania z cylindra.

ZAJˇCZEK    
Będzie ze mnie wstrętny, łysy zaj±czek. Nikt nie zechce łysego zaj±czka!

NIETOPERZ    
Histeryzujesz. To nic takiego. A je¶li nikt cię nie kupi, to cię schrupię na ¶niadanie.

ZAJˇCZEK   
Tak zupełnie?

NIETOPERZ   
O, tak. Do ostatniej kosteczki, fy, fy, fy.

ZAJˇCZEK   
O jołci-połci, jołci-połci!

NIETOPERZ    
Nie trzę¶ się tak.

ZAJˇCZEK   
O jołci-połci, jołci-połci!

NIETOPERZ    
(z trudem utrzymuje Zaj±czka) Uspokój się.

ZAJˇCZEK    
O jołci-połci, jołci-połci - HAPS!

Zaj±czek gryzie Nietoperza w łapkę. Kiedy ten go puszcza, Zaj±czek ucieka w krzaki.

NIETOPERZ    
Moja łapka! Moja ¶liczna łapka! Ugryzł mnie, sfierzak jeden!

ZAJˇCZEK   
Histeryzujesz. To nic takiego.

Nietoperz potrz±saj±c łapk± wpada do wybielacza. Wstaje pobielony. Mały Mi¶ i Zaj±czek ¶miej± się.

NIETOPERZ   
I jak ja teraz fygl±dam?

ZAJˇCZEK    
Po prosty fy¶mienicie!

NIETOPERZ    
Dorfę cię, nie ma tak łatfo.

Nietoperz puszcza się w pogoń, Zaj±czek umyka mu.

MAŁY MI¦   
Pryskaj, Hycku, gnaj ile sił! I sprowadĽ tatę! Tatę!

NIETOPERZ   
Co za wstrętne sfierzaki! Fy, fy, fy. Tyle pracy! Tyle pracy, a one się rozłaż±, f±fle paskudne. No, ale misiek jest, ha! (podchodzi do klatki Małego Misia) Ti, ti, ti, malutki, jakie ładne futerko.

MAŁY MI¦   
Wypu¶ć mnie! Chcę wyj¶ć! Uuu!!!

Wystawia głowę przez pręty z coraz to innej strony.

NIETOPERZ   
Ci. Ciii. Chofffaj się!

MAŁY MI¦   
A ku ku! Paskudny nietoperz! Batman od siedmiu bole¶ci!

NIETOPERZ    
Jeste¶ bardzo niegrzeczny. Bardzo. Tatu¶ nie uczył cię, że do dorosłych trzeba się odsyfać z szacunkiem?

MAŁY MI¦   
Tatu¶ uczył mnie, żeby nie wierzyć obcym.

NIETOPERZ   
Jaki obcy, jaki obcy, przecież to ja, fffasz Nietoperz, z faszego lasu.

MAŁY MI¦    
Jakby¶ był z naszego lasu, to by¶ powiedział "z naszego lasu", a nie "z waszego lasu".

NIETOPERZ    
Wstyd, nieładnie. Jeste¶ przem±drzały.

Mały Mi¶ pokazuje mu język.

NIETOPERZ    
I coraz paskudniejszy. A przecież czeka cię fielka kariera. Będziesz słafny. Będ± bili ci brafo, mnóstwo ludzi będzie kupofać bilety, żeby ciebie zobaczyć, a na każdym rogu ulicy, fy, fy, fy, będ± wspaniałe plakaty z twoim zdjęciem. I to dzięki mnie.

MAŁY MI¦    
Jak to?

NIETOPERZ    
Przecież będziesz fystępował w cyrku.

MAŁY MI¦    
Ale ja nie chcę do cyrku! Chcę do domu! Do mojej jaskini!

NIETOPERZ    
Ii, co za dzikus. Do jaskini. Też mi co¶. A zalana ¶wiatłem arena? A szum oklasków? Zamknij na chwilę oczy i się wsłuchaj… Czy słyszysz te brafa? To dla ciebie. Fy, fy, fy. Najwspanialszego misia na ¶wiecie.

MAŁY MI¦    
A mój tatu¶? Mój kochany tatu¶? Nie chcę być sam na ¶wiecie. (płacze) Nie chcę. Chcę do domu. Buu!

NIETOPERZ    
Cicho! Sza! Ani słowa! Zreszt± nie będziesz sam. Przecież będ± z tob± inne sfierzęta. Fielkie słonie, fesołe foki, kolorofe papugi… Pomy¶l o swojej przyszło¶ci. Fy, fy, fy. Te oklaski…

MAŁY MI¦    
Och! Ratunku! Ratunku! Czy nikogo tu nie ma?

NIETOPERZ    
Dobra, sam tego chciałe¶.

Nietoperz psika czym¶ na Małego Misia, a ten zasypia.

NIETOPERZ    
Hi, hi, hi. (do widowni) No co się tak patrzycie? Co? Przecież jestem czarnym charakterem.
Siada na wózek i odjeżdża wraz z klatkami.


Scena 7.
Zaj±c  i Tata Mi¶ tropi± ¶lady porwanych. Zaj±c zbiera upuszczone medale.

ZAJˇC    
"Za jedzenie kapusty na czas"

TATA MI¦   
To już pi±ty. Jeste¶my na dobrej drodze. Sprytny ten twój Hycek. Dziwne, że mój na to nie wpadł. Tak staram się wyrobić w nim pewne cechy.

ZAJˇC   
Hycek. Kochany chłopak. Chyba za bardzo na niego burczę…

Ojcom coraz trudniej tropi się ¶lady. ¦ciemnia się.

TATA MI¦
Już całkiem ciemno. Nic nie widać. Wiatr zapach rozwiewa. To komplikuje poszukiwania. Zatrzymajmy się tu na chwilę.

Zatrzymuj± się.

TATA MI¦
Sprawdzę w intermisiu, czy le¶na policja nie wpadła na jaki¶ nowy trop. (wł±cza intermisia)

ZAJˇC 
I co?

TATA MI¦    
I nic.

ZAJˇC   
Le¶na policja! Oni nawet liszki w kapu¶cie by nie znaleĽli. To efekt niekompe… ehm. Już nic nie mówię, Baryła.

TATA MI¦
I bardzo dobrze. (sprawdza w intermisiu) Spójrz, poruszamy się t± drog±. Jak my¶lisz dok±d jad±?

ZAJˇC     
Jest wiele możliwo¶ci.

Wł±czaj± latarki.

TATA MI¦    
A to co? O, to. Takie ¶wiec±ce.

ZAJˇC    
Medal. Kolejny medal. Zatem pojechali w tę stronę.


Scena 8.
Dzień, przerwa w podróży. Nietoperz siedzi pod czarnym parasolem i się czy¶ci. Mały Mi¶ siedzi w swojej klatce i zerka na Nietoperza.

NIETOPERZ    
Czemu ci±gle nie ¶pisz? Tylko patrzysz na mnie i patrzysz tymi swoimi fielkimi, br±zofymi ¶lepkami.

MAŁY MI¦    
Nie chcę spać.

NIETOPERZ    
Całe psikanie na ciebie zużyłem. No, zamknij oczy.  A-a-a, misie tfa.

MAŁY MI¦    
Nie będę spać. Zreszt± już dzień.

NIETOPERZ    
Lepiej ¶pij. I tak cię nikt nie znajdzie.

MAŁY MI¦    
Znajdzie. Mój tatu¶ mnie znajdzie.

NIETOPERZ    
My¶lisz, że zaj±czek go sprofadzi? A gdzie tam. Zgubi się i tyle. Zreszt± odjechali¶my bardzo daleko. Fidzisz tę sosnę? To najfyższe drzefo w Lesie za Siódma Gór±. Akurat w połofie naszej drogi do Betongrodu. Tu nikt nas nie znajdzie, fy, fy, fy. Nikt.
Nic nie mófisz? Jak ja lubię takie cichutkie misie. Może teraz freszcie za¶niesz.

MAŁY MI¦    
Może. Tak mi się trochę oczka klej±.

NIETOPERZ    
I bardzo dobrze, fy, fy, fy. W nagrodę dam ci co¶ do picia.

Nietoperz wsypuje co¶ ukradkiem do picia. Mały Mi¶ udaje, że pije.

NIETOPERZ    
Hi, hi, hi. Teraz to już na pewno będzie spał do końca drogi.
No, jeszcze co¶? Grzeczny mi¶, tak ładnie ziefa.

MAŁY MI¦    
Siusiu.

NIETOPERZ    
Co?

MAŁY MI¦    
Siusiu. Siusiu i…

NIETOPERZ    
Tak, fiem. Ale czy na pewno? Może nie musisz?

MAŁY MI¦    
Muszę.

NIETOPERZ    
Fy, fy, fy, niedobrze. Też mu się zachciało. Ale… tak ziefa. I rusza się jak mucha w stodole…

MAŁY MI¦    
W smole. Mówi się "jak mucha w smole".

NIETOPERZ    
W smo… A może ty wcale nie zasypiasz?

MAŁY MI¦    
(ziewa) Praaawie ¶pię. Tylko siusiu.

NIETOPERZ    
Prafda, siusiu. No, leć. Tylko b±dĽ grzeczny.

Nietoperz otwiera klatkę. Mały Mi¶ powoli oddala się, następnie łukiem bardzo żwawo obiega Nietoperza.

NIETOPERZ    
Co tak długo? Zasn±łe¶ tam?

Nietoperz spostrzega Małego Misia.

NIETOPERZ    
O! Takie co¶! Mnie! Wstrętny kłamczuch. Do klatki, ale już! No…! Pókim dobry.

MAŁY MI¦    
Figa z makiem.

Nietoperz goni zbiega. Mały Mi¶ chwyta intermisia i wspina się z nim na drzewo.

NIETOPERZ    
Gdzie ty znofu fłazisz? Ojojoj, jak fysoko, aż mi się f głowie kręci.

MAŁY MI¦    
A mi tu całkiem wygodnie.

NIETOPERZ    
A jemu fygodnie! Fy, fy, fy. Trzeba go będzie fzi±ć podstępem.                                             
Ti, ti, ti, grzeczny mi¶, słodki miodek od fujka Nietoperza dostanie. No, zejdĽ.

MAŁY MI¦    
Od fujka? Nie jestem głodny!

NIETOPERZ    
A to f±fel paskudny. Zaraz… zaraz… inaczej porozmafiamy.

Nietoperz próbuje wlecieć na górę, ale udaje się mu tylko dostać na niższe gałęzie.

MAŁY MI¦   
To ci dopiero, nietoperz - nielot.

NIETOPERZ    
Zaraz dolecę tam, fysoko i przetrzepię ci futro.

MAŁY MI¦    
Cha, cha, cha.

NIETOPERZ   
Kiedy¶ zrobiłbym to szybciej, ale nie te lata…

MAŁY MI¦    
Ale nie ta waga.

NIETOPERZ    
Pyskaty, zło¶liwy mi¶. ZłaĽ, złaĽ natychmiast!   
                                                   
MAŁY MI¦    
Ani mi się ¶ni.

NIETOPERZ    
Tylko pomy¶l. Chcesz zostać sam f tym fielkim, obcym lesie? Drogi pofrotnej nie znasz… Tutaj nikt cię nie znajdzie. Biedny, mały mi¶, fy, fy, fy. Lepiej zejdĽ.

Mały Mi¶ otwiera intermisia.

MAŁY MI¦    
Nie znajdzie mnie? Nikt mnie nie znajdzie? Akurat.

Poci±ga za sznurki, potem pisze.

MAŁY MI¦    
Tata-kropka-mi¶-małpa… ogon ma trochę krzywy ta małpa… No, teraz może być. Co tam dalej było? Aha. Zielony-kropka-las-kropka-baj.

NIETOPERZ   
Co ty tam piszesz? Dlaczego piszesz? Nie pisz!

MAŁY MI¦   
Tatusiu. Siedzę na najwyższej so¶nie w Lesie za Siódm± Gór±. Nietoperz wiezie mnie do Betongrodu. Wlatuje coraz wyżej. Zaraz mnie znowu złapie. Ratunku! Micha¶.

Nietoperz łapie Małego Misia za kark i sfruwa na ziemię. Wrzuca go do klatki.

NIETOPERZ   
Fysłałe¶? Fysłałe¶, mały, paskudny misiu?

MAŁY MI¦    
Nie, nie. Sk±d! Nawet nie wiem jak to się robi.

NIETOPERZ    
Nie fiesz? I bardzo dobrze. Mam absolutn± przefagę. Nikt nie ma pojęcia, gdzie jeste¶my, ani dok±d jedziemy, fy, fy, fy. Zatem f drogę!
Feliksie, jeste¶ wspaniały!

Odjeżdżaj±.INTERMI¦

Izabela Degórska

WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE
© pod opiek±  ADiT
wystawienie sztuki wymaga uzyskania licencji
agencja@adit.art.pl


Dostęp do bezpłatnego eksploatowania tekstu został wycofany.


Występuj±

MAŁY MI¦
TATA MI¦
NIETOPERZ
LISICA
ZAJˇCZEK
ZAJˇC
oraz
SZE¦Ć ZAJˇCZKÓW
WIEWIÓRKA I WIEWIÓRECZKA



Prolog.

Proscenium. Ogromny Nietoperz rozkłada czarny parasol, zakłada czarne okulary, czarne rękawiczki i otwiera drewnian± skrzynkę pełn± sznureczków. Co¶ w niej sprawdza. Kiedy mówi, wydaje ¶wiszcz±ce dĽwięki, jakby co¶ wci±gał.

NIETOPERZ   
Fy, fy, fy, fantastyczne miejsce! Dobra, kogo my tu mamy. Zaj±ce. Eee… kto by chciał zaj±ce. Jelenie. Nie. Zbyt pospolite. Fiefiórki. Odpada. Lisy. Eee, pefnie zapchlone. Misie. O! Misie s± o key. Trendy. Sfłaszcza malutkie, okr±glutkie misiaczki, fy, fy, fy! Aż chciałoby się je schrupać! Ha!


Scena 1.
Wieczór. Jaskinia misiów. Tata Mi¶ pokazuje Małemu Misiowi drewnian± skrzynkę, z której wystaje długi sznurek. Skrzynka stoi płaskim dnem do widowni, jak telewizor.

TATA MI¦   
Widzisz Michasiu? To nasz nowy intermi¶. Tym sznurkiem płyn± wszystkie informacje do misiów na całym ¶wiecie. Twój tata jest bardzo ważnym misiem, który wszystko wie o jagodach. O jagodach na całym ¶wiecie.

MAŁY MI¦   
Aha.

TATA MI¦    
To najnowszy model, nowocze¶niejszego już nie ma. Spójrz na te sznureczki. Poczwórny splot.

MAŁY MI¦    
Sznureczki jak sznureczki.

TATA MI¦    
A obudowa? Dębina, trzykrotnie heblowana. Mocne, co?

Mały Mi¶ ziewa.

TATA MI¦    
Ty jaki¶ dziwny jeste¶. Inne dzieci wszystko by dały, by móc chociaż chwilkę popatrzeć na intermisia, a ty… Powiniene¶ się wreszcie do niego przekonać. To twoja przyszło¶ć. Jak będziesz duży, też będziesz godzinami siedział przy intermisiu.

MAŁY MI¦   
Ja? A po co?

TATA MI¦   
Syn tak ważnego misia jak ja, też kiedy¶ będzie ważnym misiem. Kto wie, może będziesz zarz±dzał, hmm… na przykład jeżynami? Taak, rynek jeżyn to jest to.

MAŁY MI¦   
Przecież ja nie lubię jeżyn.

TATA MI¦   
To nie ma nic do rzeczy. Globalny las, nowe perspektywy, to się liczy, a nie, czy lubisz jeżyny, czy nie. A tu wszystko masz na wyci±gnięcie sznurka. No, a teraz już idĽ.

MAŁY MI¦   
Ale obiecałe¶…

TATA MI¦   
Co znowu?

MAŁY MI¦   
Że się ze mn± pobawisz.

TATA MI¦    
Ależ synku, jestem bardzo zajętym misiem. Kiedy indziej.

MAŁY MI¦   
Tato!

TATA MI¦    
Muszę pracować i na słodkie maliny, i na twój nowy tornister, i na mnóstwo innych rzeczy.

MAŁY MI¦    
Ale po co nam tyle tego? Wolę, kiedy idziesz ze mn± na spacer.

TATA MI¦    
Bzdury!

MAŁY MI¦    
Dojrzały już orzechy.

Tata Mi¶ zajęty jest już prac± przy intermisiu. Zerka w skrzynkę i poci±ga za stercz±ce z niej sznureczki. Kiedy to robi słychać nieprzyjemny dĽwięk.

MAŁY MI¦    
S± pyszne.

TATA MI¦    
Kupię lepsze. Kanadyjskie.

MAŁY MI¦    
To te z naszego lasu niedobre?
TATA MI¦    
Te zagraniczne s± najwyższej jako¶ci. I tak ładnie zapakowane.

MAŁY MI¦    
Wolę takie w łupince. I żeby były prosto z drzewa.

TATA MI¦    
Dziecko drogie, wybrzydzasz, naprawdę wybrzydzasz. Za moich czasów nie mogłem je¶ć takich frykasów. Pół dnia musiałem siedzieć z twoim dziadkiem na drzewie, żeby podebrać trochę miodu. A dzi¶? Masz w spiżarni cał± półkę słoików – i miód lipowy, i rzepakowy i…

MAŁY MI¦    
Ale fajnie, też bym tak chciał!

TATA MI¦    
To idĽ do spiżarni. No, zmykaj.

MAŁY MI¦    
Ale ja bym też chciał siedzieć pół dnia na drzewie z tat±.

TATA MI¦    
Zawracanie głowy.

MAŁY MI¦    
Tatusiu…

TATA MI¦    
Co znowu.

MAŁY MI¦    
Czy to prawda, co mówił pan Zaj±c?

TATA MI¦    
A co on takiego mówił?

MAŁY MI¦    
No że ty wcale nie umiesz wspinać się po drzewie.

TATA MI¦    
Co? Że niby ja…? I tak tobie o tym mówił?

MAŁY MI¦    
Nie, on powiedział Hyckowi, swojemu synkowi, a on mnie.

TATA MI¦    
I co ty na to?

MAŁY MI¦    
Hycek dostał w nos. Nie będzie gadał na mojego tatusia.

TATA MI¦    
Brawo. Bardzo dobrze. Takich łobuzów to trzeba… To znaczy… Nieładnie synku, nie wolno się bić z dziećmi w szkole.

MAŁY MI¦    
Więc to prawda?

TATA MI¦    
Prawda, nie wolno się bić.

MAŁY MI¦    
Kiedy ja nie o tym. To nie potrafisz włazić po drzewie?

TATA MI¦    
Co za bzdury! Wszystkie misie doskonale właż± po drzewach A twój tatu¶ – najlepiej.

MAŁY MI¦    
Wiedziałem! I wiesz co?

TATA MI¦    
Co znowu?

MAŁY MI¦    
Wszystkim pokażesz! Aż im pyszczki poopadaj±, kiedy zobacz± jak się wspinasz.

TATA MI¦    
Iii, przez ciebie sznurek mi się popl±tał. Teraz już sam nie wiem, czy te sto kobiałek jest z Czarnolasu, czy ze Schwarzwaldu.

MAŁY MI¦    
Ale tak sobie my¶lę, że może jednak byłoby lepiej, gdyby¶ trochę poćwiczył. No wiesz, będzie cały las. Jakby co, to byłoby wstyd.

TATA MI¦    
O czym ty znowu opowiadasz?

MAŁY MI¦    
No, że będziesz się ¶cigał. Z wiewiórk±. Kto szybciej wlezie na czubek tej wielkiej sosny.

TATA MI¦   
Na sam czubek?

MAŁY MI¦   
Aha. Jutro, przy całym lesie. Cieszysz się?

TATA MI¦    
Hm… jakby to rzec… Mam się ¶cigać z wiewiórk±? Przecież jestem misiem. Misie ¶cigaj± się tylko z misiami.

MAŁY MI¦    
A z wiewiórkami nie?

TATA MI¦    
Z wiewiórkami nie.

MAŁY MI¦    
Nawet takimi małymi i… i… kulawymi?

TATA MI¦    
Co ty opowiadasz, po co miałbym się ¶cigać z kulaw± wiewiórk±?

MAŁY MI¦    
No w tych zawodach. Będ± wszyscy rodzice. W biegu na przełaj startuj± zaj±ce, w ¶cinaniu drzew – bobry, w kopaniu jam – borsuki, no a dla ciebie zostało tylko wspinanie.

TATA MI¦   
A od kiedy to w szkole zmagaj± się rodzice? Skoro to szkoła, niech startuj± dzieciaki!

MAŁY MI¦   
Ależ tato, przecież to ty… ty wymy¶liłe¶.

TATA MI¦   
Ja?!

MAŁY MI¦   
No, na ostatniej wywiadówce. Żeby doro¶li zaczęli te zawody…

Tata Mi¶ osłupiały z trudno¶ci± sobie przypomina.

TATA MI¦   
Żeby dać przykład… rozleniwionej… młodzieży… co woli… siedzieć… przy… przy…

MAŁY MI¦   
Intermisiu.


Scena 2.   
Misie id± przez las. W oddali pojawia się Nietoperz, który ¶ledzi ich przez pewien czas.

MAŁY MI¦    
A po co my tak daleko idziemy? Nie możesz ćwiczyć bliżej domu? Już mnie łapki bol±.

TATA MI¦    
No dobra, tu będzie w sam raz.

MAŁY MI¦    
Ale tu nie ma ani jednej sosny.

TATA MI¦    
Nie szkodzi. Mój trening tego nie wymaga.

Staj± pod drzewem.

TATA MI¦   
Więc powiadasz dzisiaj?

MAŁY MI¦   
Dzisiaj. Fajnie, prawda?

TATA MI¦   
Zobacz, czy nikt tu się nie kręci.

MAŁY MI¦   
Tutaj? Głębiej w las nie można wej¶ć.

TATA MI¦   
No, no. Hm… Wiesz. Wolałbym, żeby nikt nie patrzył. Trochę czasu już minęło, kiedy… no… tego…

MAŁY MI¦   
Kiedy ostatnio siedziałe¶ na drzewie.

TATA MI¦   
Wła¶nie. I forma… jakby nie ta. Ale kiedy¶, ho, ho!, właziłem tak szybko, że kora nie nad±żała spadać.

MAŁY MI¦   
Jej. Pokaż, pokaż jak.

Tata Mi¶ robi mał± rozgrzewkę. Potem powoli wspina się na drzewo.

TATA MI¦   
Na wszystko przyjdzie czas. Wiesz co teraz robię? Rozgrzewkę. Rozgrzewka jest bardzo ważna. Na pocz±tek trzeba wej¶ć powolutku… powolutku… I niezbyt wysoko. Mię¶nie się rozgrzewaj± i s± takie mocne. Uh, takie silne!

MAŁY MI¦    
Rzeczywi¶cie powolutku. A nie możesz robić takiej trochę szybszej rozgrzewki? Bo wiesz, jakby co, to zanim dojdziesz na górę, to wiewiórki zd±ż± trzy razy…

TATA MI¦    
Wiewiórki, wiewiórki. Czy ja jestem chociaż trochę podobny do wiewiórki? Misie maj± inn± technikę. Nie skacz± po gałęziach jakby je pchły gryzły, tylko dostojnie się wspinaj±. Oczywi¶cie potrafi± robić to też dużo szybciej. Ale dopiero po rozgrzewce. Dzięki niej…

MAŁY MI¦   
…przegonisz wiewiórkę. Wiedziałem. Już się nie mogę doczekać. Wiesz co, tato? Jeste¶ superastym niedĽwiedziem, po prostu najszybszym misiem na ¶wiecie. Nie każdy mi¶ potrafi przegonić wiewiórkę, no nie?

TATA MI¦   
Tylko dlaczego mam gonić wiewiórkę? Nie było innych misiów?

MAŁY MI¦   
Nie.

TATA MI¦   
A… a… pan Brunatny?

MAŁY MI¦   
Musiał wyjechać na delegację. Szkoda, prawda?

TATA MI¦   
Cwana bestia. Więc tylko wiewiórka powiadasz… Hmm… A w ogóle to czemu ona jest kulawa?

MAŁY MI¦   
Pani Kitka zrobiła sobie co¶ w łapkę. Od rana ma zabandażowan±. Taki pech. Nawet nie wiadomo, czy wystartuje.

TATA MI¦   
Rzeczywi¶cie pech. I że tak nagle, przed zawodami.

MAŁY MI¦   
Pewnie nie robiła rozgrzewki.

TATA MI¦   
Taak, przed zawodami różne rzeczy się zdarzaj±.

MAŁY MI¦    
A jakie?

TATA MI¦    
Na przykład kontuzje. Wtedy… O, wtedy zawodnik nie może… Nie może!

MAŁY MI¦    
To niedobrze, prawda?

TATA MI¦    
Oczywi¶cie. Po prostu pech.

MAŁY MI¦    
I jak, rozgrzałe¶ się już?

TATA MI¦    
Ha! Co¶ czuję, że wcale nie muszę już ćwiczyć.

MAŁY MI¦    
Jak to?
Tata Mi¶ złazi z drzewa, otrzepuje futro i wyraĽnie wraca mu dobry humor.

TATA MI¦    
To mi wystarczy. Jestem w wy¶mienitej formie.

MAŁY MI¦    
To pokaż mi wreszcie jak szybko się wspinasz.

TATA MI¦    
A, to. Kiedy indziej.

MAŁY MI¦    
Oo. My¶lałem… Ale pokaż mi, proszę!

TATA MI¦    
Nie, nie. Wracamy.

MAŁY MI¦    
Już? To po co tu szli¶my? Tak głęboko w las?

TATA MI¦    
Taki mały rekonesans. Ale wieczorem mogę pokazać ci symulację włażenia na drzewo. Nasz nowy inter…

MAŁY MI¦    
Tato! Kiedy ja chcę, żeby¶ pokazał mi naprawdę. Tutaj.

TATA MI¦    
Proponuję kompromis.

MAŁY MI¦    
Czy od tego kom… kom… postu… zobaczę wreszcie, no wiesz?

TATA MI¦    
Jak kora nie nad±ża… Hm… Pokażę ci jak szybko… to znaczy znacznie szybciej niż poprzednio… wchodzę na drzewo. A w domu, dzięki symulacji, zapoznasz się dokładnie z t± najnowsz± technik± niezwykle szybkiego wchodzenia na drzewo. To jak?

MAŁY MI¦    
Dobrze. Czy to wła¶nie jest ten kom…

TATA MI¦    
Kompromis?

MAŁY MI¦    
Wła¶nie.

TATA MI¦    
Dokładnie to. Zatem… Cóż… Mię¶nie rozgrzane. Drzewo jest. Kora taka jakby nie bardzo.

MAŁY MI¦    
Niedobra?

TATA MI¦    
Eee… Nie za bardzo. To nie sprzyja pokazowi. Ale słowo się rzekło. Zaraz zaczynam. (robi jeszcze skłon) Raz i dwa. Raz i dwa. Tylko nie mrugaj.

MAŁY MI¦    
Dlaczego?

TATA MI¦    
Sam się przekonasz.

Tata Mi¶ chowa się za drzewo i podskakuje w miejscu.

TATA MI¦    
Już.

MAŁY MI¦    
Co, już?

TATA MI¦    
Aaa, mówiłem. Mówiłem „nie mrugaj”.

MAŁY MI¦    
Mówiłe¶.

TATA MI¦    
A mój synek co? Mrugn±ł. Mrugn±ł i przegapił.

MAŁY MI¦    
Ja? A co?

TATA MI¦    
No jak wlazłem i zlazłem. Gdyby była inna kora…

MAŁY MI¦    
To co?

TATA MI¦    
Poznałby¶ po korze. Wła¶nie zaczęłaby spadać.

MAŁY MI¦    
Jej, naprawdę?

TATA MI¦    
Noo…, to prawdopodobne.

MAŁY MI¦    
Wiesz tato, ty po prostu jeste¶ najszybszym misiem na ¶wiecie.

TATA MI¦    
Dlatego lepiej pokażę ci w domu tę symulację. W zwolnionym tempie.

Wracaj±.


Scena 3.
Misie id± przez las. Tata Mi¶ ma obwi±zan± łapę chust±, któr± przedtem miał na szyi.

MAŁY MI¦    
Taki obciach. Taki obciach!

TATA MI¦    
Ależ synku, żaden obciach, po prostu wypadek. Drobny wypadek.

MAŁY MI¦    
(w±tpi±co) Aha.

TATA MI¦    
Takie rzeczy chodz± po misiach.

MAŁY MI¦    
Aha.

TATA MI¦    
Ale pokibicuję innym rodzicom, no i najważniejsze, pokibicuję tobie.

MAŁY MI¦    
Tylko dlaczego akurat teraz?

TATA MI¦    
Co?

MAŁY MI¦    
No ta łapa. Nigdy wcze¶niej nie było z ni± kłopotów.

TATA MI¦    
O, nie, bardzo często j± tłukłem. Tłukłem, skręcałem i nadwerężałem.

MAŁY MI¦    
Nie zauważyłem.

TATA MI¦    
Teraz, kiedy jestem bardzo ważnym misiem, nie zdarza mi się to tak często, ale w szkole… Oho, w szkole miałem to ci±gle. Po prostu słaby nadgarstek.

MAŁY MI¦    
Moim zdaniem to ty masz bardzo mocny nadgarstek. Nie rozumiem jak mogłe¶ go nadwerężyć przy odganianiu muchy. Nie rozumiem.

TATA MI¦    
Kiedy będziesz starszy, wtedy pojmiesz takie rzeczy. No, jeste¶my.

MAŁY MI¦    
Tato, czy ty widzisz to, co ja?

TATA MI¦    
O la, la. O la, la!

Wkoło dorosłe zwierzęta z zabandażowanymi różnymi czę¶ciami ciała trzymaj± za łapki swoje pociechy. Jest pani Wiewiórka z zabandażowan± łapk± i pan Zaj±c o lasce. W formie s± tylko Lisica z gwizdkiem na szyi i Nietoperz w czarnych okularach. Nietoperz ma rozłożony kramik z symulatorami gier i intermisiami – przeno¶nymi „komputerami”. Kryje się pod czarnym parasolem.

LISICA   
(do Taty Misia) Baryła! Tak się cieszę, tak się cieszę! Kopa lat, no nie? Ale ci bęben urósł.

TATA MI¦
Tak jakby. No i dużo się zmieniło. Na przykład dzi¶ mówi± do mnie NiedĽwiecki.

LISICA   
Ech, szkoła, młodo¶ć. To były czasy, co? Pamiętasz te gniazdo szerszeni? Ale się działo, co?

TATA MI¦    
Hm… Micha¶, idĽ do kolegów.

MAŁY MI¦    
Kiedy to takie ciekawe!

LISICA   
To twój mały? Też taki pękaty. Wykapany tata, mogłam się domy¶lić. I na drzewo to też ledwo…

TATA MI¦    
Micha¶, no…!

MAŁY MI¦   
Tak, tatko?

TATA MI¦
Przecież tu pełno kolegów. Co będziesz z dorosłymi się nudzić.

MAŁY MI¦   
Ale ja wcale się nie nudzę. Wcale. Nareszcie co¶ ciekawego mogę usłyszeć. Tak rzadko mi opowiadasz o tym, jak byłe¶ mały.

LISICA    
O, twój tata to był niezły numer. Na przykład w trzeciej klasie…

TATA MI¦    
To takie stare dzieje, naprawdę nie warto o tym mówisz. Trzeba żyć teraĽniejszo¶ci±. WeĽmy chociażby dzisiejsze zawody.

LISICA    
Zawody? Nie wiem, czy co¶ z tego będzie. Toż to istny pogrom. Sk±d te łamagi? Pożar lasu? Trzęsienie ziemi? Nie wiesz, stary, co się dzieje?

Tata Mi¶ chowa zabandażowan± łapę za siebie.

TATA MI¦    
Eee. Nie wiem, naprawdę sam jestem zaskoczony.

MAŁY MI¦   
Tato, to jednak będziesz startował?

TATA MI¦    
O… o…czywi¶cie.

MAŁY MI¦    
Wiedziałem! To ja biegnę do dzieci! Ale fajnie!

TATA MI¦
Uf, no i poleciał. Taak, kto by pomy¶lał… Ruda wuefistk±. Przecież ci±gle przynosiła¶ zwolnienia. A dzi¶ uczysz gimnastyki.

LISICA    
E tam, takie uczenie. Kiedy¶ to dzieciaki wprost garnęły się do sportu. W piłkę grały, skakały w gumę, rzucały szyszkami do celu. A dzi¶? Iii…

TATA MI¦    
A dzi¶ nie?

LISICA    
Takie garbate jakie¶, nawet łapy maj± dłuższe. I takie wytrzeszczone oczy. Wszystko je nudzi i męczy. A czemu? Przez gapienie się w ekran.

Lisica gwiżdże.

LISICA    
Moi mili, pora zacz±ć zawody. Jak wcze¶niej było ustalone dzisiejsze zmagania zaczn±… doro¶li! (słychać szmer niezadowolenia w¶ród dorosłych) Co my tu mamy, taak. Jako pierwszy punkt programu – kopanie nor na czas.

Lisica rozgl±da się.

LISICA    
Zmiana programu, niestety pan Borsuk nie przyszedł. Nie ma też jego przeciwniczki, pani Fretki.

DZIECIAKI   
Ooo!

LISICA    
Zatem od razu przechodzimy do następnego punktu programu – biegu na przełaj.

Do Lisicy ku¶tyka pan Zaj±c i co¶ jej szepce.

LISICA    
No tak, biegu też nie będzie. Pan Zaj±c jest, sami widzicie… No i Sarenki w ogóle nie przyszły. Odpada też skok w dal i… wy¶cigi w ¶cinaniu drzew.

DZIECIAKI   
OOO!!!

LISICA    
Zatem zostało nam… zostało… Wspinanie na drzewa. Startuj±…

Do Lisicy podchodzi pani Wiewiórka i co¶ jej szepce. Tata Mi¶ niepewnie staje pod drzewem.

LISICA    
Przykro mi, dzieciaki, ale… Same widzicie… Tylko pan NiedĽwiecki się stawił. Wielkie brawa dla niego.

DZIECIAKI   
Co¶ takiego! To s± zawody?
 
NIETOPERZ   
W takim razie zapraszam do mnie! Tu obok na moje zafody! Fy, fy, fy. Sfycięzca dostanie super-hiper ekran! A ja będę fundatorem! Fystarcz± sprafne palce. Przed wszystkimi rozpo¶ciera się cała gama możlifo¶ci – borsuki mog± startofać w skoku w dal, niećfiedzie w ¶cinaniu drzew, a fff… fiefiórki, ha!, f rzucie kłod±!

Wiewióreczka chętnie podchodzi do jego kramu. Reszta dzieci jest zawiedziona.

ZAJˇCZEK   
To nie będziemy nic robić naprawdę? Nawet biegać?

MAŁY MI¦    
Ani się wspinać?

ZAJˇCZEK   
Czy nikt nie zacznie naszych zawodów?

Lisica gwiżdże.

LISICA    
Dosyć. Zawody, to zawody. Skoro już mamy tu eksperta od wspinania, to może nam teraz zademonstruje… Panie NiedĽwiecki, prosimy.

RODZICE   
Tak, niech demonstruje! To będzie bardzo ciekawe. Czekamy!

MAŁY MI¦   
Tato, pokaż im! No. Proszę.

TATA MI¦    
Hm… ale to… może nie będzie takie bardzo szybkie.

MAŁY MI¦    
Nie szkodzi. Wiesz, tatko? Dla mnie i tak jeste¶ najszybszym misiem na ¶wiecie.

RODZICE   
Niech pan NiedĽwiecki demonstruje! Czekamy!

TATA MI¦    
W takim razie… włażę! A co mi tam. Przecież jako¶ trzeba zacz±ć te zawody, prawda?

LISICA   
Uwaga… pan NiedĽwiecki zbliża się do sosny, wysuwa pazury… start!

Tata Mi¶ wspina się swym wolnym tempem na drzewo, dzieciaki wiwatuj±.

LISICA   
Co za tempo! Już zbliża się do pierwszego konaru. Czy konar wytrzyma? Wytrzymał! Niesamowite, nasz zawodnik dociera do dziupli. Czy nie wytr±ci go to z tempa? Nie, wspina się dalej. Co za szyk! Jaka elegancja! Styl! Już jest na poziomie trzecim, czwarty, pi±tym… Ale emocje. Jest, jest na czubku! Wiwat! Wiwat pan NiedĽwiecki!

MAŁY MI¦   
Hura! To mój tata. Mój.

LISICA    
Zawody uznaję za otwarte! Baryła, równy z ciebie go¶ć.


Scena 4.
Mały Mi¶ i Zaj±czek demonstruj± swoje medale. Zaj±czek podskakuje uradowany. Przy każdym podskoku woła "bang!"

ZAJˇCZEK    
Bang, bang, bang! Mam siee-dem me-daa-li! Mam siee-dem me-daa-li! I za wy¶cigi, i za wy¶cigi, i za  skok w dal, i za trójskok. Niezły jestem, co?

MAŁY MI¦    
A ten zielony za co?

ZAJˇCZEK    
Za jedzenie kapusty na czas. Mam ¶wietny sprzęt do jedzenia kapusty. (prezentuje ogromne zęby)

MAŁY MI¦    
Dlaczego nie było jedzenia miodu na czas? Jestem w tym naprawdę dobry. Hm, za kapustę. To dlatego zielony?

ZAJˇCZEK    
Nie, tylko mi lody szpinakowe nakapały. Ale jazda, ale czad! Mam siee-dem me-daa… Oj, nie patrz się tak. Już nic nie mówię o moich siedmiu medalach. Zreszt± ty też sobie nieĽle poradziłe¶. Może nie tak wy¶mienicie jak ja, ale zawsze. Bo ja, to siedem me… No.        
To za co s± te twoje? Te skromne, dwa medale?

MAŁY MI¦    
Ten srebrny za wspinanie.

ZAJˇCZEK    
No tak, Wiewiórcia była szybsza.

MAŁY MI¦    
Wiesz, misie maj± zupełnie inn± technikę. Nie skacz± po gałęziach jakby je pchły gryzły, tylko dostojnie się wspinaj±. I dlatego byłem drugi. Poza tym ja robiłem to o wiele dokładniej. Tak powiedział mój tata, a on zna się na wspinaniu najlepiej na ¶wiecie.

ZAJˇCZEK    
A ten żółty?

MAŁY MI¦    
Złoty? O, to zarzucanie kłod±. Fajny, no nie? W rzucie kłod± nikt mi nie podskoczy, ha!

ZAJˇCZEK    
Ale ty silny jeste¶.

MAŁY MI¦    
Prawda? Tata był ze mnie taki dumny. Taki dumny! Powiedział, że jestem najbardziej superastym misiakiem na ¶wiecie.     
                                             
Wchodzi pan Zaj±c.

ZAJˇC   
(do Zaj±czka) A, tu jeste¶. Na nas już pora. Ł±kę czas kosić, mlecz suszyć. Nie ma co marnować całego dnia na głupoty.

ZAJˇCZEK   
Ale…

ZAJˇC   
Żadne ale. Praca czeka. Może mam cię za ucho na ł±kę zaprowadzić?

ZAJˇCZEK    
Ale zobacz: siedem medali. Nikt tyle nie zdobył. Postarałem się.

ZAJˇC   
No dobra, pokaż. Taak. I jeszcze ten. No, zobaczyłem. Idziemy.

ZAJˇCZEK   
Tatusiu… nie cieszysz się? Nic a nic?

ZAJˇC   
Jedzenia z tego nie będzie. Co innego zawody u Nietoperza. Nagrod± jest wielki ekran. Można go potem sprzedać, a za co¶ takiego… o, pełno sałaty, tak, pełno sałaty można dostać. A ty tutaj nogami fikasz jak jaki¶ królik w cyrku.

MAŁY MI¦   
Kiedy Hycek jest najlepszy. Bardzo szybki i skoczny. Nawet Lisica go dzi¶ pochwaliła. Powiedziała, że zaprasza na treningi.

ZAJˇC   
Ładne rzeczy, treningi! Tyle zmarnowanego czasu! Nie, nie, nie. No, zbieraj się, synu.

ZAJˇCZEK   
Ale tato, może chociaż gry zobaczę? Proooszę.

ZAJˇC   
Gry… No dobrze, dzi¶ ł±kę ci odpuszczę, tylko się postaraj. Zobaczymy się w norce. Treningi! Też co¶! (odchodzi)

MAŁY MI¦    
To co, idziemy?

ZAJˇCZEK    
Prawdę mówi±c ja tylko tak…, żeby nie kosić ł±ki. Bo ja tylko raz grałem na intermisiu. Strasznie kiepsko mi szło.

MAŁY MI¦   
Jak się rozegrasz, to aż dym pójdzie z konsoli!

ZAJˇCZEK   
No nie wiem. Wolę wy¶cigi. W tym jestem naprawdę dobry.

MAŁY MI¦    
Może będzie gra z wy¶cigami? 

ZAJˇCZEK    
Z wy¶cigami? Naprawdę? Ojej! Wy¶cigi, wy¶cigi, wy¶cigi! To co, ¶cigamy się do Nietoperza?

MAŁY MI¦   
Chyba wiem, kto będzie pierwszy…

ZAJˇCZEK   
To gazujemy. Gotowi, do startu, start!

Zaj±czek błyskawicznie przybiega do kramiku Nietoperza, Mały Mi¶ biegnie gło¶no sapi±c. Zaj±czek podskakuje przy kramiku. Nietoperza tam nie ma.

ZAJˇCZEK    
Bang, bang, bang! No chodĽ, chodĽ! Czemu tak wolno?

MAŁY MI¦    
Dobre sobie, wolno.

ZAJˇCZEK    
Pograjmy, pograjmy! W wy¶cigi! W wy¶cigach jestem dobry.

MAŁY MI¦    
Uff, za chwilę. ¦ciganie zaj±czka to był zły pomysł.

ZAJˇCZEK    
A gdzie Nietoperz? Chcę grać! Bang, bang, bang!

W głębi sceny pojawia się Nietoperz. Rozgl±da się, czai, skrada.

NIETOPERZ    
Fy, fy, fy, fantastycznie. Po prostu cudofnie! Taki fajny sfierzaczek mi się trafił!

Znienacka wysuwa się zza kontuaru. Zaciera łapki.

NIETOPERZ    
Kogo ja fidzę! Mi¶! Zapraszam, zapraszam serdecznie. Tak się cieszę. ¦liczny misiaczek! Taki milusi! Ti, ti, ti.

MAŁY MI¦    
Dzień dobry, panie Nietoperzu. Przyszli¶my na konkurs. Ja i Zaj±czek.

ZAJˇCZEK    
I zaj±czek! Bang, bang, bang! (podskakuje)

NIETOPERZ    
Zaj±czek? A po co zaj±… No dobrze, może być i zaj±czek. Niech też spróbuje.

ZAJˇCZEK    
Czy s± wy¶cigi? Bo ja najbardziej to bym chciał wy¶cigi. Wy¶cigi! To s±?

NIETOPERZ    
Fy¶cigi? Hm, fy¶cigi… Teoretycznie - tak. Chociaż… jest pefien problem. Rzekłbym problemik. Nic istotnego.

ZAJˇCZEK    
To możemy już grać?

NIETOPERZ    
Praktycznie - nie. Fy, fy, fy. Tutaj, f moim kramiku, mam same starocie. (prezentuje kolejne gry) Ping-pong. Bardzo folny ping-pong. Bardzo, bardzo folny ping-pong. O, i jeszcze farcaby.

ZAJˇCZEK    
Farca… Znaczy się warcaby?! I to wszystko?

NIETOPERZ    
Nic ciekafego, prafda? Nudy. Nikt nie chce w to grać. A fy¶cigi? Zapomnij.

ZAJˇCZEK    
Ooo.

MAŁY MI¦    
Ale przecież sam pan mówił "przed wszystkimi rozpo¶ciera się cała gama możlifo¶ci", "sfycięzca dostanie super-hiper ekran"!

NIETOPERZ    
Fy, fy, fy, tak mófiłem? No tak… Tak mófiłem, bo to prafda. Dla takich fajnych sfierzaczków mam co¶ specjalnego. Fyj±tkofego.

MAŁY MI¦    
Co takiego?

NIETOPERZ    
O, po prostu refelacja. Po pierwsze gry. Najnowsze! Super-hiper-fypasione.

ZAJˇCZEK    
A wy¶cigi tam s±? Wy¶cigi?

NIETOPERZ    
Fy¶cigi? Ba, nie tylko fy¶cigi. Po prostu wszystko to, co najlepsze. To, co najnowsze. To, co naj-mod-niej-sze. Trendy. Na topie. No i te emocje, adrenalina, doskonała zabafa. Po prostu od-jaz-do-fa!

ZAJˇCZEK    
Ale wy¶cigi na pewno s±?

NIETOPERZ    
Czy ty zaj±czku mnie nie słuchasz? Przecież już mófiłem, że s±. No i najfażniejsze…

ZAJˇCZEK    
Och, co, co?

NIETOPERZ    
Prafdzifa nagroda. Super-hiper-bajera ekran! Taaki fielki! Najnofocze¶niejszy! Milion miliardów pikseli! Taaki pilot! Fodoodporny. Taakie gło¶niki! Po prostu aż dech zapiera.

ZAJˇCZEK    
No ale gdzie? Gdzie to jest?

NIETOPERZ    
Nie tutaj. Ale… bliziutko. Bliziuteńko. ChodĽcie tylko za mn±. (dzieci id± za Nietoperzem) Za mn±. F las. Głęboko f las. (do siebie) Gdzie nikt fas nie usłyszy.

W ustronnym miejscu stoi ogromny ekran, a przy nim kilka stanowisk z intermisiami. W głębi przykryte klatki.

NIETOPERZ   
I co?

MAŁY MI¦    
Łaał, ale wielki.

NIETOPERZ    
No to si±dĽcie sobie teraz fygodnie i patrzcie się, patrzcie f ekran.

MAŁY MI¦    
A gra?

NIETOPERZ    
Rzeczyfi¶cie, zapomniałbym, jeszcze gra. O, tu. Doskonała symulacja fłażenia na drzefo. Fersja 3.0.

MAŁY MI¦    
Ee, tata zrobił mi lepsz±.

NIETOPERZ    
Jak to lepsz±? No dobrze, w takim razie spróbujemy co¶ innego. Fy¶cigi.

ZAJˇCZEK    
Ja też chcę, ja też!

Zaj±czek wpycha się przed ekran.

NIETOPERZ    
No nie, katastrofa, przecież z ciebie Zaj±czku po prostu kapie. Prosto na konsolę!

Z aparatury idzie dym.

ZAJˇCZEK    
Ojej, to lody. Przepraszam, jestem taki niezdarny. Tata zawsze tak mówi.

NIETOPERZ    
Fy, fy, fy, nie pofiem, żebym się ucieszył, cały intermi¶ na nic! Ale si±dĽcie w takim razie tutaj, przy drugim stanofisku. I patrzcie się, patrzcie f ekran.

MAŁY MI¦    
A gra?

NIETOPERZ    
No tak, ta gra. Gdzie ja j± mam? Jest. Ufaga, start!
Czemu misiu się fiercisz? Taka fajna gra!

MAŁY MI¦    
Kiedy ja… ja nie umiem…

NIETOPERZ    
Fielkie rzeczy, to nic trudnego. Spójrz, trzeba tak… I tak… Ale wci±ga, co?

MAŁY MI¦    
Bo ja wiem? Tak mi się raczej chce… (ziewa) spaać.

NIETOPERZ    
I w tym rzecz, hi, hi, hi.

Mały Mi¶ nagle zasypia.

NIETOPERZ   
Ale słodko ¶pi. Po prostu ¶liczno¶ci.

ZAJˇCZEK    
Proszę pana, proszę pana!

NIETOPERZ    
Cicho b±dĽ, bo mi misia obudzisz.

ZAJˇCZEK    
Kiedy ja nie wiem…

NIETOPERZ    
Czego znowu nie fiesz?

ZAJˇCZEK    
Bo ta gra ci±gle pyta - chcesz grać? chcesz grać? A ja chcę. Ci±gnę za sznurek, a ona nic.

NIETOPERZ    
Co za fujara. No dobrze, pokażę ci jak zacz±ć, tylko tak nie hałasuj. Trzeba…

ZAJˇCZEK   
(podskakuje) Co trzeba, co trzeba?

Mały Mi¶ budzi się.

MAŁY MI¦    
Eee, kiepska ta gra, nic ciekawego. Tylko takie kółkaaaaa (ziewa) i spiraaale.

NIETOPERZ    
Nie wstafaj! Zaraz ci fł±czę inn±. O, a ta?

MAŁY MI¦    
No nie wiem. Tak mnie głowa boli. I oczy szczypi±. (ponownie zasypia)

NIETOPERZ    
I bardzo dobrze. Wprost fantastycznie.

ZAJˇCZEK    
(podskakuj±c) Proszę pana, proszę pana!

Zaj±czek przewraca pudło z wielkim hukiem. Nietoperz łapie się za głowę. Mały Mi¶ ¶pi.

NIETOPERZ    
Zaj±czku, jeste¶ skacz±c± katastrof±.

ZAJˇCZEK    
Nie chciałem, naprawdę nie chciałem. Ale czy mógłby pan…

NIETOPERZ    
Zaraz kręćka dostanę. Mógłbym, mógłbym. Tylko b±dĽ cicho. Cicho!

Mały Mi¶ gło¶no chrapie.

ZAJˇCZEK    
Bo ta gra wcale nie gra. Tylko miga, miga i miga. Aż mnie od tego swędz± uszka.

NIETOPERZ    
Uszka? Fy, fy, fy. A nie czujesz się ani odrobinę senny?

ZAJˇCZEK    
Nie.

NIETOPERZ    
Nawet tyci? Tyciulek? Tyciu-tyciu-tyciuleczek?

ZAJˇCZEK    
Nie. Tylko te uszka…

NIETOPERZ    
Uszka! Czemu na ciebie to wcale nie działa? No nic, próbuj dalej. Fielki hiper-super-ekran czeka na ciebie.

ZAJˇCZEK    
Jej, zapomniałem. Ekran! Czy mam szansę?

NIETOPERZ    
O tak. Tylko graj. Cicho graj.

Zaj±czek pogr±ża się w grze. Staje się osowiały, potem zasypia. Nietoperz wpycha do klatek Małego Misia i Zaj±czka. Pakuje intermisie i ekran i odjeżdża.


Scena 5.
Tata Mi¶ szuka syna. Zaj±c przygl±da się mu z dezaprobat±.

TATA MI¦
Mii-cha¶! Mii-cha¶! Nie ma. I tu też nie ma! Gdzie go poniosło?  Przecież ma wszystko. I to najnowsze, najdroższe, najlepsze!

ZAJˇC   
Ha, oto efekt nieodpowiedniego wychowania.

TATA MI¦
Nieodpowiedniego wychowania? Panie Zaj±c, czy pan mi co¶ sugeruje?
       
ZAJˇC   
Ja moje zaj±czki trzymam tward± łap±. Nie łaż± po drzewach, nie marnuj± czasu na intermisia i chodz± jak w zegarku. Wiedz±, kiedy jest pora na naukę, na pracę i odpoczynek. Na byle gwizdnięcie wyskakuje cała siódemka. Proszę spojrzeć! (gwiżdże, przed nim karnie ustawiaj± się małe zaj±czki) Łapka! Kasia! Lesio! Wacek! Inga! Krzysio! Hycek! I co?

TATA MI¦   
Tak na moje oko, to ich jest sze¶cioro.

ZAJˇC   
Jak to sze¶cioro? Raz, dwa, trzy, cztery, pięć, sze¶ć… Hycek? Gdzie on jest ? (zaj±czki kręc± głowami) Nie wiecie? Jak to nie wiecie? To wracajcie do zajęć.

TATA MI¦   
Przykro mi to mówić, ale Hycek też zagin±ł.

ZAJˇC   
A kazałem mu wracać prosto do norki po tych grach u Nietoperza. To efekt nieodpowiedniego towarzys… Hm. No.

TATA MI¦   
Panie Zaj±c, to naprawdę nie pora na spory. Trzeba szukać dzieci. A zatem poszli do Nietoperza?

ZAJˇC   
Do Nietoperza. Na gry.

TATA MI¦   
Zatem na co czekamy? Do Nietoperza!

ZAJˇC   
Do Nietoperza!

W miejscu, gdzie rozłożony był kramik.

TATA MI¦    
Nie ma! Nikogo nie ma!

ZAJˇC    
Tylko trawa cała wygnieciona. Sianka z tego to już nie będzie.

TATA MI¦   
Trzeba dokładnie przeszukać teren. Zebrać poszlaki. I zbadać ¶lady.

Szukaj±.

ZAJˇC   
Mam! Papierek po batonie!

TATA MI¦
E, papierek… Och, orzechowy! Mój Micha¶ tu na pewno był! Wszędzie rzuca te papierki, aż mi za niego wstyd. Zatem mamy pierwszy dowód, że dzieci tu były! Szukajmy dalej. Trzeba wszystko przetrz±sn±ć.

ZAJˇC    
Kicn±ć w każd± najmniejsz± dziurę.

TATA MI¦   
Zajrzeć pod każdy krzaczek.

Szukaj±.

ZAJˇC     
Nie, nie, nie. Tu też nic nie ma. No po prostu jakby wymiotło.

TATA MI¦   
O! Jaka¶ dróżka wydeptana… I… Tak, czuję zapach… WyraĽnie czuję Nietoperza i nasze dzieciaki. Idziemy tam!

Miejsce, gdzie był rozstawiony ekran.

TATA MI¦
I co pan na to? ¦lady kół. Jechał tędy wózek. Ciężki wózek.

ZAJˇC    
Kiepska sprawa, coraz bardziej się denerwuję. Aż mi się trzęs± uszy.

TATA MI¦   
Niedobrze. Po pierwsze, bior±c pod uwagę wizualny aspekt zagadnienia… czyli te ¶lady kół… Po drugie, bior±c pod uwagę węchowy aspekt zagadnienia, znaczy się te zanikaj±ce ¶lady zapachowe… I po trzecie, bior±c pod uwagę…

ZAJˇC   
Niech pan się streszcza.

TATA MI¦       
Reasumuj±c, to może sugerować PORWANIE! Zatem czas rozpocz±ć prawdziwe poszukiwania. I zgłosić zaginięcie na posterunku.


Scena 6.
Noc. Jedzie wózek z klatkami. Na klatce Małego Misia wisi kartka z napisem „ZOO”. Mały Mi¶ ¶pi. Zaj±czek upuszcza medale znacz±c drogę. Wreszcie rzuca ostatni.

NIETOPERZ    
Fózek, stać. (wózek staje) Ale technika, co? No, pora nieco rozprostofać skrzydła. Jak słodko ¶pi mój misiaczek. Co za tofar! Tylko co z tym szarakiem? Kto kupi takie co¶?

ZAJˇCZEK   
Nikt mnie nie kupi. Niech mnie pan pu¶ci!

NIETOPERZ   
Czemu nie ¶pisz? Fy, fy, fy. ¦pij.

ZAJˇCZEK   
Po co panu zaj±czek? Hycnę sobie grzecznie w krzaki i będzie po kłopocie.

NIETOPERZ   
Zaj±czek… Taki szary, taki pospolity. Takie - nic. Ale gdyby był biały… Feliksie, jeste¶ wspaniały!

ZAJˇCZEK   
Jak to biały? Nie chcę być biały!

Nietoperz wyci±ga wiadro pełne dymi±cej mikstury, miesza j±. Mały Mi¶ budzi się w klatce.

MAŁY MI¦    
Co się dzieje? Gdzie ja jestem? Hm… niedobrze. Ojojoj… Jojoj. Joj!

NIETOPERZ    
Czemu jojczysz? Pofiniene¶ spać. No, ¶pij.

MAŁY MI¦    
W klatce? Mam spać w klatce? Dlaczego jestem w klatce? Sk±d się tu wzi±łem?

NIETOPERZ    
Tyle pytań, a tylko jeden mi¶. To dla fygody.

MAŁY MI¦    
Kiedy tu wcale nie jest wygodnie. Czy to pan… Niech mnie pan wypu¶ci.

NIETOPERZ    
Niech mnie pan fypu¶ci, niech mnie pan fypu¶ci. Nie. Nie fypuszczę.

MAŁY MI¦    
Ale dlaczego? Chcę do domu!

ZAJˇCZEK   
Uuu, do domu!

NIETOPERZ    
Jeszcze czego, mam inne plany.

Nietoperz wyci±ga Zaj±czka z klatki za uszy. Malec wierzga nogami.

ZAJˇCZEK   
Auć, auć, moje uszy!

NIETOPERZ    
Ale fierzgasz. To dobrze, będzie cię fidać już z daleka.

ZAJˇCZEK    
Ratunku! Pomocy!

MAŁY MI¦    
Och!

NIETOPERZ    
Biedny, mały zaj±czek. Krzyczy, foła i - nic! Po prostu nikt na ciebie nie sfraca ufagi. A fiesz czemu? To dlatego, że jeste¶ taki szary. Ale kiedy pomoczę cię f fybielaczu, będziesz fygl±dał o fiele szlachetniej.

Staje z Zaj±czkiem nad wiadrem.

ZAJˇCZEK    
W… w… wybielaczu? Wypadnie mi futerko!

NIETOPERZ    
Zaraz fypadnie. Fybieli się. Będzie z ciebie ¶liczny biały króliczek. W sam raz do fyci±gania z cylindra.

ZAJˇCZEK    
Będzie ze mnie wstrętny, łysy zaj±czek. Nikt nie zechce łysego zaj±czka!

NIETOPERZ    
Histeryzujesz. To nic takiego. A je¶li nikt cię nie kupi, to cię schrupię na ¶niadanie.

ZAJˇCZEK   
Tak zupełnie?

NIETOPERZ   
O, tak. Do ostatniej kosteczki, fy, fy, fy.

ZAJˇCZEK   
O jołci-połci, jołci-połci!

NIETOPERZ    
Nie trzę¶ się tak.

ZAJˇCZEK   
O jołci-połci, jołci-połci!

NIETOPERZ    
(z trudem utrzymuje Zaj±czka) Uspokój się.

ZAJˇCZEK    
O jołci-połci, jołci-połci - HAPS!

Zaj±czek gryzie Nietoperza w łapkę. Kiedy ten go puszcza, Zaj±czek ucieka w krzaki.

NIETOPERZ    
Moja łapka! Moja ¶liczna łapka! Ugryzł mnie, sfierzak jeden!

ZAJˇCZEK   
Histeryzujesz. To nic takiego.

Nietoperz potrz±saj±c łapk± wpada do wybielacza. Wstaje pobielony. Mały Mi¶ i Zaj±czek ¶miej± się.

NIETOPERZ   
I jak ja teraz fygl±dam?

ZAJˇCZEK    
Po prosty fy¶mienicie!

NIETOPERZ    
Dorfę cię, nie ma tak łatfo.

Nietoperz puszcza się w pogoń, Zaj±czek umyka mu.

MAŁY MI¦   
Pryskaj, Hycku, gnaj ile sił! I sprowadĽ tatę! Tatę!

NIETOPERZ   
Co za wstrętne sfierzaki! Fy, fy, fy. Tyle pracy! Tyle pracy, a one się rozłaż±, f±fle paskudne. No, ale misiek jest, ha! (podchodzi do klatki Małego Misia) Ti, ti, ti, malutki, jakie ładne futerko.

MAŁY MI¦   
Wypu¶ć mnie! Chcę wyj¶ć! Uuu!!!

Wystawia głowę przez pręty z coraz to innej strony.

NIETOPERZ   
Ci. Ciii. Chofffaj się!

MAŁY MI¦   
A ku ku! Paskudny nietoperz! Batman od siedmiu bole¶ci!

NIETOPERZ    
Jeste¶ bardzo niegrzeczny. Bardzo. Tatu¶ nie uczył cię, że do dorosłych trzeba się odsyfać z szacunkiem?

MAŁY MI¦   
Tatu¶ uczył mnie, żeby nie wierzyć obcym.

NIETOPERZ   
Jaki obcy, jaki obcy, przecież to ja, fffasz Nietoperz, z faszego lasu.

MAŁY MI¦    
Jakby¶ był z naszego lasu, to by¶ powiedział "z naszego lasu", a nie "z waszego lasu".

NIETOPERZ    
Wstyd, nieładnie. Jeste¶ przem±drzały.

Mały Mi¶ pokazuje mu język.

NIETOPERZ    
I coraz paskudniejszy. A przecież czeka cię fielka kariera. Będziesz słafny. Będ± bili ci brafo, mnóstwo ludzi będzie kupofać bilety, żeby ciebie zobaczyć, a na każdym rogu ulicy, fy, fy, fy, będ± wspaniałe plakaty z twoim zdjęciem. I to dzięki mnie.

MAŁY MI¦    
Jak to?

NIETOPERZ    
Przecież będziesz fystępował w cyrku.

MAŁY MI¦    
Ale ja nie chcę do cyrku! Chcę do domu! Do mojej jaskini!

NIETOPERZ    
Ii, co za dzikus. Do jaskini. Też mi co¶. A zalana ¶wiatłem arena? A szum oklasków? Zamknij na chwilę oczy i się wsłuchaj… Czy słyszysz te brafa? To dla ciebie. Fy, fy, fy. Najwspanialszego misia na ¶wiecie.

MAŁY MI¦    
A mój tatu¶? Mój kochany tatu¶? Nie chcę być sam na ¶wiecie. (płacze) Nie chcę. Chcę do domu. Buu!

NIETOPERZ    
Cicho! Sza! Ani słowa! Zreszt± nie będziesz sam. Przecież będ± z tob± inne sfierzęta. Fielkie słonie, fesołe foki, kolorofe papugi… Pomy¶l o swojej przyszło¶ci. Fy, fy, fy. Te oklaski…

MAŁY MI¦    
Och! Ratunku! Ratunku! Czy nikogo tu nie ma?

NIETOPERZ    
Dobra, sam tego chciałe¶.

Nietoperz psika czym¶ na Małego Misia, a ten zasypia.

NIETOPERZ    
Hi, hi, hi. (do widowni) No co się tak patrzycie? Co? Przecież jestem czarnym charakterem.
Siada na wózek i odjeżdża wraz z klatkami.


Scena 7.
Zaj±c  i Tata Mi¶ tropi± ¶lady porwanych. Zaj±c zbiera upuszczone medale.

ZAJˇC    
"Za jedzenie kapusty na czas"

TATA MI¦   
To już pi±ty. Jeste¶my na dobrej drodze. Sprytny ten twój Hycek. Dziwne, że mój na to nie wpadł. Tak staram się wyrobić w nim pewne cechy.

ZAJˇC   
Hycek. Kochany chłopak. Chyba za bardzo na niego burczę…

Ojcom coraz trudniej tropi się ¶lady. ¦ciemnia się.

TATA MI¦
Już całkiem ciemno. Nic nie widać. Wiatr zapach rozwiewa. To komplikuje poszukiwania. Zatrzymajmy się tu na chwilę.

Zatrzymuj± się.

TATA MI¦
Sprawdzę w intermisiu, czy le¶na policja nie wpadła na jaki¶ nowy trop. (wł±cza intermisia)

ZAJˇC 
I co?

TATA MI¦    
I nic.

ZAJˇC   
Le¶na policja! Oni nawet liszki w kapu¶cie by nie znaleĽli. To efekt niekompe… ehm. Już nic nie mówię, Baryła.

TATA MI¦
I bardzo dobrze. (sprawdza w intermisiu) Spójrz, poruszamy się t± drog±. Jak my¶lisz dok±d jad±?

ZAJˇC     
Jest wiele możliwo¶ci.

Wł±czaj± latarki.

TATA MI¦    
A to co? O, to. Takie ¶wiec±ce.

ZAJˇC    
Medal. Kolejny medal. Zatem pojechali w tę stronę.


Scena 8.
Dzień, przerwa w podróży. Nietoperz siedzi pod czarnym parasolem i się czy¶ci. Mały Mi¶ siedzi w swojej klatce i zerka na Nietoperza.

NIETOPERZ    
Czemu ci±gle nie ¶pisz? Tylko patrzysz na mnie i patrzysz tymi swoimi fielkimi, br±zofymi ¶lepkami.

MAŁY MI¦    
Nie chcę spać.

NIETOPERZ    
Całe psikanie na ciebie zużyłem. No, zamknij oczy.  A-a-a, misie tfa.

MAŁY MI¦    
Nie będę spać. Zreszt± już dzień.

NIETOPERZ    
Lepiej ¶pij. I tak cię nikt nie znajdzie.

MAŁY MI¦    
Znajdzie. Mój tatu¶ mnie znajdzie.

NIETOPERZ    
My¶lisz, że zaj±czek go sprofadzi? A gdzie tam. Zgubi się i tyle. Zreszt± odjechali¶my bardzo daleko. Fidzisz tę sosnę? To najfyższe drzefo w Lesie za Siódma Gór±. Akurat w połofie naszej drogi do Betongrodu. Tu nikt nas nie znajdzie, fy, fy, fy. Nikt.
Nic nie mófisz? Jak ja lubię takie cichutkie misie. Może teraz freszcie za¶niesz.

MAŁY MI¦    
Może. Tak mi się trochę oczka klej±.

NIETOPERZ    
I bardzo dobrze, fy, fy, fy. W nagrodę dam ci co¶ do picia.

Nietoperz wsypuje co¶ ukradkiem do picia. Mały Mi¶ udaje, że pije.

NIETOPERZ    
Hi, hi, hi. Teraz to już na pewno będzie spał do końca drogi.
No, jeszcze co¶? Grzeczny mi¶, tak ładnie ziefa.

MAŁY MI¦    
Siusiu.

NIETOPERZ    
Co?

MAŁY MI¦    
Siusiu. Siusiu i…

NIETOPERZ    
Tak, fiem. Ale czy na pewno? Może nie musisz?

MAŁY MI¦    
Muszę.

NIETOPERZ    
Fy, fy, fy, niedobrze. Też mu się zachciało. Ale… tak ziefa. I rusza się jak mucha w stodole…

MAŁY MI¦    
W smole. Mówi się "jak mucha w smole".

NIETOPERZ    
W smo… A może ty wcale nie zasypiasz?

MAŁY MI¦    
(ziewa) Praaawie ¶pię. Tylko siusiu.

NIETOPERZ    
Prafda, siusiu. No, leć. Tylko b±dĽ grzeczny.

Nietoperz otwiera klatkę. Mały Mi¶ powoli oddala się, następnie łukiem bardzo żwawo obiega Nietoperza.

NIETOPERZ    
Co tak długo? Zasn±łe¶ tam?

Nietoperz spostrzega Małego Misia.

NIETOPERZ    
O! Takie co¶! Mnie! Wstrętny kłamczuch. Do klatki, ale już! No…! Pókim dobry.

MAŁY MI¦    
Figa z makiem.

Nietoperz goni zbiega. Mały Mi¶ chwyta intermisia i wspina się z nim na drzewo.

NIETOPERZ    
Gdzie ty znofu fłazisz? Ojojoj, jak fysoko, aż mi się f głowie kręci.

MAŁY MI¦    
A mi tu całkiem wygodnie.

NIETOPERZ    
A jemu fygodnie! Fy, fy, fy. Trzeba go będzie fzi±ć podstępem.                                             
Ti, ti, ti, grzeczny mi¶, słodki miodek od fujka Nietoperza dostanie. No, zejdĽ.

MAŁY MI¦    
Od fujka? Nie jestem głodny!

NIETOPERZ    
A to f±fel paskudny. Zaraz… zaraz… inaczej porozmafiamy.

Nietoperz próbuje wlecieć na górę, ale udaje się mu tylko dostać na niższe gałęzie.

MAŁY MI¦   
To ci dopiero, nietoperz - nielot.

NIETOPERZ    
Zaraz dolecę tam, fysoko i przetrzepię ci futro.

MAŁY MI¦    
Cha, cha, cha.

NIETOPERZ   
Kiedy¶ zrobiłbym to szybciej, ale nie te lata…

MAŁY MI¦    
Ale nie ta waga.

NIETOPERZ    
Pyskaty, zło¶liwy mi¶. ZłaĽ, złaĽ natychmiast!   
                                                   
MAŁY MI¦    
Ani mi się ¶ni.

NIETOPERZ    
Tylko pomy¶l. Chcesz zostać sam f tym fielkim, obcym lesie? Drogi pofrotnej nie znasz… Tutaj nikt cię nie znajdzie. Biedny, mały mi¶, fy, fy, fy. Lepiej zejdĽ.

Mały Mi¶ otwiera intermisia.

MAŁY MI¦    
Nie znajdzie mnie? Nikt mnie nie znajdzie? Akurat.

Poci±ga za sznurki, potem pisze.

MAŁY MI¦    
Tata-kropka-mi¶-małpa… ogon ma trochę krzywy ta małpa… No, teraz może być. Co tam dalej było? Aha. Zielony-kropka-las-kropka-baj.

NIETOPERZ   
Co ty tam piszesz? Dlaczego piszesz? Nie pisz!

MAŁY MI¦   
Tatusiu. Siedzę na najwyższej so¶nie w Lesie za Siódm± Gór±. Nietoperz wiezie mnie do Betongrodu. Wlatuje coraz wyżej. Zaraz mnie znowu złapie. Ratunku! Micha¶.

Nietoperz łapie Małego Misia za kark i sfruwa na ziemię. Wrzuca go do klatki.

NIETOPERZ   
Fysłałe¶? Fysłałe¶, mały, paskudny misiu?

MAŁY MI¦    
Nie, nie. Sk±d! Nawet nie wiem jak to się robi.

NIETOPERZ    
Nie fiesz? I bardzo dobrze. Mam absolutn± przefagę. Nikt nie ma pojęcia, gdzie jeste¶my, ani dok±d jedziemy, fy, fy, fy. Zatem f drogę!
Feliksie, jeste¶ wspaniały!

Odjeżdżaj±.

Koniec fragmentu



CAŁO¦Ć DOSTĘPNA TUTAJ

POWRÓT DO
STRONY 
SZTUKI DLA DZIECI